OSTRO! Isabel wyzywa Marcinkiewicza od alimenciarzy. „Oby tylko nie zapłodnił pan żadnej kobiety”

Była żona Kazimierza Marcinkiewicza, Izabela Olchowicz, skomentowała na Facebooku wywiad Marcinkiewicza, w której były premier wypowiada się m.in. na temat aborcji. Znalazła pretekst, by wypomnieć byłemu małżonkowi, że ciągle zalega z alimentami.

Wydawało się, że rozwód Kazimierza Marcinkiewicza i Izabeli Olchowicz raz na zawsze zakończy ich spór o pieniądze i co najważniejsze, sprawi, że „poetka z Brwinowa” przestanie w końcu publicznie nękać byłego męża. Niestety szybko okazało się, że dla Isabel to dopiero początek batalii o pokaźne sumy.

Olchowicz, która wciąż boryka się z paraliżem ręki po wypadku, jakiemu uległa jadąc do Marcinkiewicza, nie kryła zadowolenia z przyznanych sądownie 5 tysięcy złotych miesięcznie. Ale, jak stwierdziła, te pieniądze pomogą jej jedynie zaspokoić główne potrzeby i dach nad głową. Kobieta nadal upomina się o spore kwoty z tytułu długu alimentacyjnego oraz podziału majątku, które w sumie wynoszą (podobno) 100 tysięcy złotych. 

Kazimierz Marcinkiewicz najwyraźniej nie spieszy się z uregulowaniem należności, bo Isabel znowu bezlitośnie atakuje go na Facebooku. Tym razem za pretekst posłużył wywiad, którego Marcinkiewicz udzielił „Gazecie Wyborczej”. Wściekła Olchowicz wykorzystała wypowiedzi byłego męża o aborcji, by przypomnieć mu, że miga się z płaceniem alimentów.

Jak można odpowiedzieć, żeby nie odpowiedzieć?… (wywiad gdzieś tam w necie)
Dziennikarka Wyborczej pyta Marcinkiewicza: jest Pan za aborcją? Nie ma konkretnej odpowiedzi: tak/nie. Jest za to wymigujące: „hmm…,”rozmawialiśmy w 93…”, „trzeba rozmawiać…”; gdzieś tam później mówi, że jest przeciwnikiem aborcji, i jednocześnie wiem z autopsji, że również przeciwnikiem płacenia alimentów. Oby tylko nie zapłodnił Pan żadnej kobiety, bo gdy Pan ją zostawi, to… aż strach pomyśleć! A może Pan chce właśnie żeby kobiety rodziły dzieci, żeby potem taki ‚alimenciarz’ (taki jak Pan) mógł wykorzystywać je (także lub przede wszystkim gdy dorosną) do swoich zagrywek nieregulowania alimentów, np. używając ich kont, aby ukrywać swoje zarobki przed komornikiem?!

Pan mówi, że jako premier nie należał do bogatych – słyszę, że w czasie przeszłym. No tak, bo potem dzięki uprzejmości partii, do której Pan przynależał, wypłynął Pan na szerokie wody i zaczął zarabiać duuużo więcej w Londynie, żeby móc nosić już nie ‚garniturki’ (jak to pan ujął), a garnitury, a może nawet garniery? 

Pan mówi o rezygnacji skorzystania z pieniędzy (pozapartyjnych) do tego, aby Pan był ubrany, wyglądał przyzwoicie jako premier?! Z jednej strony to chyba była dobra sugestia, bo ja widziałam Pana garderobę (na początku naszego związku) i bynajmniej dobrego wrażenia na mnie nie zrobiła! Rozumiem. Pan jest taki ‚honorowy’, że tylko/aż liczy na życie Europarlamentarzysty, bo pan M. Kamiński już przedstawił Panu wizję dużych pieniędzy i inne profity za nie swoje pieniądze, tj. darmowe przeloty, darmowe wyjazdy, pobyty tam i tu, kierowcę itp.

Acha. p.s Dla mnie może Pan polecieć nawet na księżyc, jeśli tylko spłaci Pan dług alimentacyjny i będzie płacił kolejne kwoty terminowo – kończy Olchowicz. 

Jak można odpowiedzieć, żeby nie odpowiedzieć?…(wywiad gdzieś tam w necie)Dziennikarka Wyborczej pyta Marcinkiewicza:…

Opublikowany przez Izabela OlchowiczMarcinkiewicz Wtorek, 5 lutego 2019

Iza znajdź sobie nowego faceta i zamknij ten temat – radzi jeden z „fanów”.

A czy muszę mieć w ogóle faceta? Chyba obecnie lubię wolność… Tak, temat zamknę, gdy ten Pan przestanie łamać prawo i spłaci długi wobec mnie i będzie uiszczał wpłaty terminowo – nakręca się Olchowicz.

Szkoda życia i nerwów, na jednej książce więcej zarobisz – radzi komentator.

Myślicie, że powinna wziąć sobie tę radę do serca?