Ostatnie chwile życia Kory były prawdziwą walką o przetrwanie, w której wspierali ją najbliżsi. Jak się okazuje walka ze śmiertelnie niebezpieczną chorobą przynosiła ból nie tylko wokalistce, ale także tym, którzy ją kochali. Dowodem na potwierdzenie tych słów są ostatnie dni życia liderki zespołu Maanam. Ich dramat oddaje historia, którą przetoczyła opiekunka artystki, Magdalena Klorek. To ona zajmowała się piosenkarką w jej domu w Bliżowie na Roztoczu. Tym, co się tam działo, postanowiła podzielić się z pogrążonymi w żałobie fanami artystki. Jej słowa są wyjątkowo poruszające.

Ostatnie chwile życia Kory
Kiedy zaczęłam się nią zajmować, Kora jeszcze chodziła. Ale z dnia na dzień było coraz gorzej. W końcu pierwszy raz powiedziałam bliskim: „Słuchajcie, usiądźmy przy niej, bo jest źle”. Chwyciliśmy się za ręce, zaczęła niemiarowo oddychać. Wtedy siostra mówi do niej (Anna „Hania” Kubczak – red.): „Korunia, proszę, nie zostawiaj mnie”. I w tym momencie ona nagle się jakby otrząsnęła. Żyła jeszcze pięć dni. Wyszłyśmy potem z „Hanią” na zewnątrz. Powiedziałam jej:„Proszę cię, nie rób więcej takich rzeczy. Ja wiem, że bardzo ją kochasz i chciałabyś ją zachować, ale nie można człowiekowi przerywać śmierci. Bo jak tak mówisz, ona się miota pomiędzy. Jest po prostu rozbita” – mówi Magdalena Klorek, opiekunka Kory w wywiadzie dla Gazety Wyborczej

Mimo potwornego bólu, Kora wciąż przejawiała poczucie humoru

W ostatnich chwilach życia wokalistkinie zabrakło również miejsca na weselsze momenty, do których za życia przyzwyczaiła nas sama artystka. Opiekunka wspomina, żepewnego dnia Kora uparła się i chciała zrobić porządki w szafie, choć nie powinna schodzić po schodach. Nie dała sobie jednak tego wytłumaczyć, co zbulwersowało Klorek.

Jak się wypier… lisz, to ja wylecę z roboty! – powiedziała

Co na to Kora?

To co robimy? Manikiur? No dobrze

„Rak nie jest sielanką”

Mimo potwornego bólu artystka próbowała cieszyć się życiem do ostatnich jego chwil, które podsumował również Kamil Sipowicz.

Teraz jest taka tendencja, żeby pokazywać nowotwór w pozytywnym świetle. Kora walczyła dzielnie. To była droga hiobowa… (…) rak w ostatniej fazie to naprawdę nie jest sielanką. Ukułem też takie hasło: „Hospicjum spotka cię prędzej, niż myślisz”

Przypomnijmy, że Kora zmarła 28 lipca o godz. 5.30 rano. Był to poranek tuż po pięknym zaćmieniu Księżyca.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!