Niewiele rzeczy jest takim wyzwaniem, jak bycie rodzicem. Z początku dziecko wystarczy otoczyć opieką, dać mu jeść i pić oraz zadbać, by było mu ciepło. Z czasem jednak sytuacja się komplikuje i dziecko zaczyna potrzebować coraz więcej.

Dodatkowo na rodzicach spoczywa też obowiązek wychowania dziecka, nauczenia go, co jest dobre, a co złe oraz jak należy traktować innych. Rodzicielstwo wymaga naprawdę dużo odwagi.

Ten pochodzący z Danii mężczyzna stał się bohaterem Internetu po tym, jak podzielił się swoją rodzicielską historią:

“Pewnego poranka zszedłem po schodach do salonu i zobaczyłem taką scenę: moja 17-letnia córka śpiąca w objęciach jakiegoś młodego mężczyzny, zupełnie naga. Bardzo cicho zrobiłem śniadanie i wróciłem na górę, by powiedzieć żonie, synowi i najmłodszej córce, by zachowywali się cicho, ponieważ na dole śpią ludzie. Nasz stół w salonie znajduje się w pewnej odległości od kanapy.

Wszyscy usiedliśmy przy stole i wtedy krzyknąłem: „MŁODY CZŁOWIEKU!” Nigdy wcześniej nie widziałem nikogo tak szybko zmieniającego pozycję z leżącej na stojącą. „Śniadanie jest gotowe”, powiedziałem to takim tonem jakbym chciał wyssać jego duszę przez ucho. Odsunąłem krzesło obok mnie: „Siadaj!” Moja rodzina w milczeniu wpatrywała się w talerze. Nikt nawet nie drgnął. To musiały być najtrudniejsze kroki w życiu tego młodego, całkiem nagiego mężczyzny. Jego ubrania leżały obok stołu, szybko więc je założył. Zapytałem z moim najlepszym rosyjskim akcentem: „Przyjacielu, zadam ci pytanie. Od twojej odpowiedzi będzie zależało bardzo wiele… dla ciebie”… w tym momencie młody człowiek był już wręcz spocony z nerwów. „Czy lubisz koty?”

Wydawał się być naprawdę miłym chłopcem. Wyraźnie nie miał za sobą dobrej edukacji, ale nie był głupi. Było w nim coś dziwnego. Moja córka zapewniła mnie, że jest bardzo dobrym i wrażliwym człowiekiem. Znała go od około miesiąca. Od tego poranka zjawiał się u nas codziennie. Nigdy jednak nie został na noc. Każdego ranka przyjeżdżał po nią, by zabrać ją do szkoły, a po lekcjach przywoził ją z powrotem. Upewniał się, że odrobiła zadanie domowe. Opiekował się nią, gdy była chora, a my byliśmy w pracy. Poświęcał wiele czasu i wysiłku. Wydawał się mieć nieskończoną cierpliwość, gdy ona wpadała w jeden ze swoich strasznych humorów. Powiedział, że nie ma rodziny, nigdy nie skończył szkoły, nie miał stałej pracy. Uwielbiał moją córkę, a ona jego. Kim więc ja jestem, by zabronić jej uczyć się na własnych błędach?

Gdy ich związek trwał już jakieś 8 miesięcy, przyszedł do mnie mój syn. Dowiedział się skądś, że chłopak był bezdomny. Jego agresywny ojciec popełnił samobójstwo. Jego matka była uzależniona od narkotyków i prostytuowała się. Opuściła go 3 tygodnie po śmierci ojca. Wcześniej wszyscy mieszkali w wynajmowanej przyczepie.

Miał wtedy 15 lat, kolejne 3 spędził więc na ulicy. Spał w parkach, u Armii Zbawienia, różnych przyjaciół i w tanich motelach. Pracował na budowach. Poznali się z moją córką, gdy ona brała lekcje jazdy konnej, a on sprzątał stajnie. Był przystojny, a moja córka miała 17 lat…

Tak więc, znalem młodego 18- lub 19-letniego chłopaka który był bardzo grzeczny, zawsze się uśmiechał, był pomocny i troskliwy. Sprawiał, że moja córka byłą szczęśliwa. Dzieciak, który nigdy nie miał prawdziwego dzieciństwa. Tyle o nim wiedziałem. Czasami, gdy nie przychodził do nas, bo pracował, brakowało nam go. Dobrze się dogadywali z moim synem, choć nie byli bliskimi przyjaciółmi. Moja najmłodsza córka całkowicie mu ufała. A instynkt macierzyński mojej żony najwyraźniej objął również i jego. A ja? Czasami się o niego martwiłem. Chciałem, żeby był szczęśliwy.

Powiedziałem rodzinie, czego się o nim dowiedziałem. Wszyscy mieli łzy w oczach. Byłem rozczarowany moją starszą córką. Ona to wszystko wiedziała. Powinna była nam powiedzieć. Kocha go i jednocześnie pozwala mu wychodzić wieczorem, by spał… nawet nie wiadomo gdzie.

Następnego dnia dałem mu klucz do naszego domu. Powiedziałem, że spodziewam się go u nas każdej nocy. To jest jego dom. W następnych tygodniach przygotowaliśmy dla niego pokój. On zawsze lubił majsterkować, zadbaliśmy więc, by poszedł do szkoły, w której nauczy się fachu.

To wszystko działo się w roku 2000. Teraz, 17 lat później, mój przybrany syn i córka prowadzą świetnie prosperujące biznesy. I dali nam trójkę wspaniałych wnuków”.

Co za historia! Dzięki Bogu, że wciąż są tacy ludzie, jak tata w tej opowieści, którzy potrafią zachować otwarty umysł i podać pomocną dłoń. Jeśli Ty również jesteś pod wrażeniem tej historii, podziel się nią ze swoimi znajomymi!

Źródło: newsner.com

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!