Pewnie najtrudniej byłoby zainicjować romans na ulicy, choć opisałem historię miłosną księdza i dziewczyny, która zaczęła się w klubie na imprezie. Z tym, że on jej nie powiedział, że jest księdzem. Skłamał, że jest katechetą. Przyznał się dopiero w momencie, kiedy powiedziała mu, że jest w ciąży. Z Marcinem Wójcikiem, autorem książki „Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu” rozmawiamy o celibacie w polskim Kościele.

Jak namówić księdza na rozmowę o jego związkach z kobietami i mężczyznami?

Marcin Wójcik, autor książki „Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu”: Nie będę ukrywał, że pomogło to, że sam przez 5 lat byłem w seminarium duchownym. Potem studiowałem w Papieskiej Akademii Teologicznej i przez 7 lat byłem dziennikarzem „Gościa Niedzielnego”. Przez te wszystkie lata spotkałem trochę księży.

Trudno wypytuje się księdza o jego życie miłosno-intymne?

Może i mnie było trudno, ale w większości przypadków czułem, że księża mają potrzebę mówienia o tym. Znacznie trudniejsze były spotkania z partnerkami księży. Ciężko mi się słuchało opowieści kobiety zakochanej w byłym księdzu, który mówił, że nie może obiecać jej, że to, co ich łączy jest na zawsze. Twierdził, że już raz przysiągł Bogu, że będzie mu służyć i to nie wyszło. Teraz boi się wszelkich wiecznych deklaracji. Niełatwe było też spotkanie z Wiesławą, która żyła w związku z księdzem Waldemarem. Mieli dziecko. W czasie rozmów chłopiec, realny dowód ich miłości, biegał gdzieś koło nas, bawił się. Mały jeszcze nie wie, że jego ojciec był księdzem. Był, bo Waldemar zmarł, a Wiesława walczyła o spadek po nim dla syna. Wygrała dom, w którym mieszkał Waldemar, ale wciąż przeżywa śmierć swojego partnera i jest mocno zgorszona Kościołem.

A kiedy romansowała z księdzem nie była zgorszona?

Wtedy była po prostu zakochana. Wiesławę gorszy co innego. To, że niektórzy znani jej księża działają na granicy prawa, prowadzą interesy, na przykład mają komisy samochodowe. To powoduje jej zniesmaczenie, a nie ksiądz, który kocha, ma dziecko, dba o rodzinę i jednocześnie jest dobrym kapłanem. Oburza ją także bezduszność Kościoła. Pojąć nie może, jak to jest, że Kościół broni dzieci nienarodzonych, a gdy ma konkretne dziecko, któremu trzeba pomóc, to palcem nie kiwnie. Żali się, że Kościół nie kupił jej synkowi nawet misia za 5 złotych. Tymczasem chyba w każdej kurii jest fundusz alimentacyjny na dzieci księży. Słyszałem, że to 3 tys. złotych na dziecko.

Gdzie można poderwać księdza?

Spotkałem kobietę, która była pacjentką w szpitalu i zaiskrzyło między nią a kapelanem. Pewnie najtrudniej byłoby zainicjować romans na ulicy, choć opisałem historię miłosną księdza i dziewczyny, która zaczęła się w klubie na imprezie. Z tym, że on jej nie powiedział, że jest księdzem. Skłamał, że jest katechetą. Przyznał się dopiero w momencie, kiedy powiedziała mu, że jest w ciąży.

A internet?

Jak najbardziej. Niektórzy otwarcie piszą, że są księżmi. Jeden z nich mówił, że na portalach randkowych duchowni to najgorszy „sort”, jeśli chodzi o poziom wyuzdania. Opowiadał, że dostał kiedyś zdjęcie od księdza homoseksualisty, który stał w kościele, za plecami miał tabernakulum, a spomiędzy sutanny wystawał mu członek.

Księża nie wstydzą się tych romansów?

Różnie bywa. Są księża, których związki są tak zaawansowane, trwają latami, mają dzieci, że w najmniejszym stopniu nie myślą o swoich rodzinach jak o powodzie do wstydu. Jeden z homoseksualnych księży, bohater mojej książki, opowiadał o libacjach i homoseksualnych orgiach na plebaniach z udziałem wikarego i proboszcza. Zapraszanie mężczyzn i kobiet na plebanię również dla niektórych księży nie jest problemem. Ale są i tacy, dla których nawet masturbacja, nazywana w kościele samogwałtem, jest powodem do wstydu przed Bogiem i samym sobą.

A obawiają się tego, co powie otoczenie?

Oczywiście, że się obawiają. Znam historię fajnego księdza wysłanego do parafii liczącej około 3 tys. parafian, którzy wiedząc o jego związku z kobietą, pojechali do biskupa, żeby mu powiedzieć, że nie życzą sobie w parafii kogoś takiego. Lud Boży bywa zawzięty.

I co się stało z tym księdzem?

Biskup im uległ i odesłał go do innej parafii. To jest świetny ksiądz, tylko mam wrażenie, że nieco się pogubił zakochując się i tym samym, łamiąc celibat.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!