Wciąż badana jest sprawa śmierci 24-letniej Roksany, która zaginęła dwa dni po swoim ślubie. Śledczy zaczęli najpoważniej rozważać wersję o samobójstwie kobiety. Wskazują na to zeznania świadków, wyniki sekcji zwłok, a także badania samochodu wyciągniętego z jeziora.

Odnalezienie ciała

Dokładnie 8. grudnia w jeziorze Borówno Wielkie w Skarszewie znaleziono samochód, do którego młoda kobieta wsiadła, gdy widziano ją po raz ostatni. W środku znajdowało się ciało Roksany.

Kobieta zaginęła pięć dni wcześniej, dwa dni po swoim ślubie. Poniedziałkowym rankiem wyszła z domu i powiedziała mężowi, że jedzie do sklepu po bułki. Roksana nie wzięła ze sobą żadnych dokumentów, portfela czy telefonu.

„Była wyjątkowo smutna i zamknięta w sobie”

Jeden ze śledczych, związanych ze sprawą, w rozmowie z dziennikarzami portalu wp.pl powiedział anonimowo:

Po przesłuchaniu świadków, wyszło na jaw, że tuż przed śmiercią, na swoim ślubie była wyjątkowo smutna i zamknięta w sobie

Z kolei inna osoba, zaangażowana w sprawę śmierci 24-letniej Roksany dodała:

Na chwilę obecną na 99 procent nie ma podejrzenia działania osób trzecich w przyczynieniu się do jej śmierci

Rodzina 24-latki ujawniła także, że młoda kobieta kilka miesięcy wcześniej poroniła ciążę.

„Bez uszkodzeń pokolizyjnych”

Jednocześnie obaj rozmówcy zaprzeczają w rozmowie z portalem wersji, w której tuż przed śmiercią 24-latki, jej samochód miałby uderzyć w jakąś przeszkodę.

Auto, które zostało wyciągnięte z jeziora było bez uszkodzeń pokolizyjnych. Jako przyczynę sekcja zwłok wykazała utonięcie, brak było innych obrażeń

Śledztwo trwa

Teraz śledczy chcą zbadać jeszcze, czy Roksana w chwili śmierci nie znajdowała się pod wpływem jakichś środków odurzających.

Do momentu upewnienie się, czy 24-latka nie popełniła samobójstwa, prokuratura będzie prowadzić śledztwo na podstawie art. 155 Kodeksu karnego: kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!