Akcja ratunkowa została zakończona. „Niestety nie udało nam się uratować Tomka” – powiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty Janusz Majer, szef programu Polski Himalaizm Zimowy

Po tym, jak himalaiści utknęli na wysokości ok 7200 metrów w trakcie zejścia po zdobyciu szczytu, na pomoc ruszyła akcja ratunkowa.

Niosącym pomoc udało się dotrzeć do Elizabeth Ravol i przetransportowano ją niżej do jednej z baz, gdzie oczekują razem na przybycie helikoptera. Jednak dalsza akcja ratunkowa, by ocalić Mackiewicza, ze względu na bardzo złą pogodę, jest już niemożliwa

Szef programu Polski Himalaizm Zimowy Janusz Mejer, w rozmowie z portalem wp.pl, powiedział, że zrobiono wszystko co było możliwe. Jednak nie udało się uratować polskiego himalaisty.

Polacy, którzy dotarli do Revol dokonali niesamowitej rzeczy. Sprowadzili ją do obozu niżej i czekają z nią na powrót w bezpieczne miejsce. Kobieta, z powodu odmrożeń nie była w stanie sama chodzić. Znieśli ją do wysokości 4850 metrów n.p.m. skąd wcześniej ruszali na akcję.

Z obozu, w którym obecnie znajduje się Revol, mają zostać zabrani wszyscy, gdyż warunki pogodowe zmieniają się wciąż na coraz gorsze co całkowicie uniemożliwia wspinaczkę by ratować Tomasza Mackiewicza.

Na wysokości 7000 metrów, wiatr osiąga teraz prędkość 80 km/h. Ma też zacząć padać śnieg. Dlatego też, akcja ratunkowa została zakończona. „Niestety nie uratowaliśmy Tomka. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy” – powiedział dla WP SportoweFakty Janusz Mejer.

Na portalach społecznościowych pojawiają się liczne wyrazy współczucia dla bliskich Tomasza Mackiewicza. Wszyscy są również pod wrażeniem niesamowitej pracy, jaka została włożona przez himalaistów w misję ratunkową.

Źródło: WP SportoweFakty, twitter

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!