Jest to jedna z tych historii, które przydarzyć się nie powinny. Jednak nawet z tak smutnej, załamującej wręcz opowieści można wyciągnąć wnioski, które nakłonią nas do wielu przemyśleń i refleksji.

Ivan, bo tak nazywał się chłopiec, był dzieckiem bardzo skromnym. Niewielki wzrostem, zaniedbany i czasami po prostu niezdarny idealnie nadawał się do drwin, których bardzo szybko stal się obiektem. Rówieśnicy w szkole się z niego naśmiewali, a sytuacja w domu również nie należała do kolorowych, rodzicom zdarzało się go bić.

Chłopiec dokładnie opisał całe swoje życie. W szkole inne dzieci z niego szydziły, choć ten starał się z nimi zaprzyjaźnić, pragnął mieć przyjaciela. Ivan opowiedział również kilka historii o tym, że dzieci się z niego śmiały, ponieważ bardzo często chodził w tych samych ubraniach. Wspomniał też, że raz zdarzyło mu się ukraść wiszącą w szatni, „niczyją” zimową kurtkę. Pisał o tym jak został pobity przez kilkoro napastników, którzy go obrażali i krzyczeli, że nikt go nie lubi. Chłopiec nie chciał mówić o tym wszystkim rodzicom, ponieważ również oni się na nim wyżywali.

Wszystko to wpłynęło na jego postępy w nauce, które nieco się pogorszyły. Jego największym marzeniem, o czym nie bał się mówić, była szczęśliwa, kochająca się i spędzająca razem czas rodzina. Dla ojca Ivana złe oceny były jedynie kolejnym pretekstem, by bić syna. Pewnego razu, na wskutek obrażeń i bólu jaki zaczęły one wywoływać trafił do szpitala. Jego rodzice zbagatelizowali sprawę i krótko po wyjściu chłopiec znów trafił w to samo miejsce, niestety nikt, nawet rodzice, nie odwiedzali go w szpitalu. Kilka dni później chłopiec zmarł, a w jego malutkiej rączce lekarz znalazł list. Warto przytoczyć z niego pewien fragment.

„Drodzy mamo i tato,Wiem, że jestem jestem brzydki, obrzydliwy i głupi. Chciałem żebyście mnie kochali i mogli być ze mnie dumni, ale nie mogliście, bo na to nie zasłużyłem. Nigdy nie chciałem Was zdenerwować. Chciałem tylko, żeby mama mnie przytuliła. Chciałem chociaż raz usłyszeć, że mnie kochacie… Tato, chciałem tylko, żebyś się ze mną pobawił, żebyś wziął mnie za rękę i zabrał na spacer, żebyś zaśpiewał mi na dobranoc. Wiem, że wstydziliście się za mnie. Ale obiecuję, że już nigdy tak nie będzie”

Pisząc zupełnie szczerze, nie do końca wiadomo czy ta historia jest prawdziwa, ale z całą pewnością można przyznać jej jedno, naprawdę chwyta za serce i nakłania do refleksji. Warto więc czasami zastanowić się nad tym co jest w życiu najważniejsze i pamiętać, że każdy zasługuje na zrozumienie i miłość, szczególnie najmłodsi z nas.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!