Niebywałe znaki w domu zmarłego Mackiewicza. To cud?! Widziały to córka i żona

Minął niespełna rok od tragicznej wyprawy Tomasza Mackiewicza na Nanga Parbat, którą polski himalaista przypłacił życiem. Mimo upływu czasu Anna Solska-Mackiewicz, wdowa po alpiniście, nadal rozmyśla o jego śmierci i ostatnich wspólnych chwilach. – Czuję, że Tomek przestał żyć w swoim materialnym ciele 27 stycznia, chociaż w akcie zgonu przyjęto 30 stycznia – wyznała w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”.

– Miesiącami odtwarzałam sobie chronologię wydarzeń, co się działo i którego dnia. Musiałam przyjąć, że umarł nazajutrz po tym, kiedy Eli go zostawiła, bo w przeciwnym razie oszalałabym na myśl, że był sam i mógł się bać. I dlatego szukałam znaków, że tak się stało – wyjaśniła w wywiadzie dla „WO” Anna Solska-Mackiewicz.

Wdowa po Mackiewiczu wspomniała, że kilka lat temu dostała od niego kalanchoe (żyworódka, popularny kwiat doniczkowy – przyp. red.). – I ten kwiat nagle zakwitł, pierwszy raz w życiu, zimą – zwierzyła się Anna Solska-Mackiewicz.

Dawał znak, by się nie bały

Zagadkowo zachowywała się też Zoja, córka Anny i Tomasza. – W nocy, gdy Eli zostawiła Tomasza, Zoja przebudziła się, co jej się nigdy nie zdarza, usiadła na łóżku z szeroko otwartymi oczami i z kojącym uśmiechem. Nic nie mówiła, tylko przez kilkanaście sekund na mnie patrzyła. Były to dla mnie materialne znaki energii Tomka, który pokazywał nam, ze wciąż jest z nami. Dawał mi znak, żebym się nie bała – dodała Anna Solska-Mackiewicz.

Córka Mackiewicza przed wyjazdem ojca usłyszała, że Tomasz jedzie do Mikołaja pilnować mu chatki. – Powiedział Zojce, że jeśli spojrzy w niebo i zobaczy migającą gwiazdę, to on będzie do niej migał. I często się zdarza, że córka wypatruje w nocy migającej gwiazdki i cieszy się, że tata dotrzymuje słowa – zakończyła wdowa po himalaiście.

Pod koniec stycznia wdowa po polskim himalaiście, który nie wrócił z wyprawy na Nanga Parbat, będzie promował książkę Dominika Szczepańskiego – „Czapkins. Historia Tomasza Mackiewicza”.

Akt zgonu z Pakistanu

W marcu 2018 roku Witold Mackiewicz, ojciec Tomasza, otrzymał z Pakistanu akt zgonu, w którym za datę śmierci jego syna przyjęto 30 stycznia. – Jeden z moich znajomych księży powiedział do mnie: „Witold, ja Ci nawet nie składam kondolencji” – tłumaczył w „Dzień Dobry TVN” ojciec himalaisty.

Tomasz Mackiewicz siedmiokrotnie próbował zdobyć Nanga Parbat, czyli dziewiąty co do wysokości szczyt świata. Wyprawa w styczniu ub. r, była jego ostatnią. Polski alpinista wraz z Francuzką Élisabeth Revol zdobył „Zabójczą Górę”.

Dostał ślepoty śnieżnej

Tomasz Mackiewicz zaginął pod Nanga Parbat w Himalajach w piątek 26 stycznia. Revol sprowadziła Polaka na wysokość 7250 m i upewniwszy się, że nie jest w stanie mu pomóc, zostawiła go osłoniętego w lodowej jamie. Polski himalaista dostał choroby wysokościowej i ślepoty śnieżnej Sama zmagając się z odmrożeniami zeszła na wysokość ok. 6700 metrów, gdzie oczekiwała na ekipę ratunkową. Przez ekstremalnie trudne warunki pogodowe udało się ocalić tylko Francuzkę.