Nie zdążył na pogrzeb siostry. O swoje spóźnienie obwinia poznańską policję

Pan Wojciech z Poznania przeżył ostatnio bardzo ciężkie chwile, bowiem zmarła mu siostra. Jak na członka rodziny przystało, chciał po raz ostatni pożegnać się z nią poprzez uczestnictwo w pogrzebie, który miał miejsce 4 lutego (w poniedziałek). Niestety, z niezależnych od niego przyczyn, na miejsce nie udało mu się dojechać na czas. Wszystko za sprawą… policji.

Dojazd na pogrzeb

Uroczystości pogrzebowe rozpoczynały się o godzinie 9:30. I choć pan Wojciech wyliczył sobie, ile czasu będzie potrzebował na dojazd, wyjechał z domu dużo wcześniej niż należało, bo nie chciał się spóźnić ani minutę. Do przejechania miał dystans niecałych 12 kilometrów z Piątkowa na Junikowo (osiedle w Poznaniu).

Za nic nie chciałem się spóźnić, dałem sobie trochę więcej czasu. Wyjechałem o godzinie 7:45.Na cmentarz dojechałem o 9:55. W tym momencie było już po pogrzebie. Ludzie się rozchodzili. Nie zdążyłem po raz ostatni pożegnać się z siostrą – powiedział portalowi „Głos Wielkopolski” pan Wojciech

Jak to możliwe?

Droga, którą miał do przejechania pan Wojciech, powinna zająć mu od 20 do maksymalnie 50 minut. Zajęła ponad 2 godziny! Jak to możliwe? Okazuje się, że na ulicy Niestachowskiej, przez którą przejeżdżał brat zmarłej kobiety,przeprowadzana była akcja policyjna, która miała na celu sprawdzenie trzeźwości kierowców. Funkcjonariusze zatrzymywali niemal każde auto, badając w ten sposób w sumie ponad 3 tysiące osób, z których, jak się później okazało, zaledwie dwie były pod wpływem alkoholu.

Działania policji spowodowały, że kierowcy stali w gigantycznych korkach, przez co wielu z nich spóźniło się do pracy i nie tylko. Wśród nich był również pan Wojciech, który do dziś nie może pogodzić się z tym, że nie zdążył na pogrzeb siostry.

To we mnie pozostanie do końca życia. Ale stojąc w tym korku, czułem bezsilność graniczącą z wariacją. Zawsze powtarzałem, że na pogrzeb nie można się spóźnić. Imieniny, urodziny, nawet ślub – to wszystko da się nadrobić. A pogrzeb jest czymś ostatecznym. Podejrzewam, że nie tylko mnie, ale wielu innym osobom wyrządzono w poniedziałek ogromną krzywdę

Żal do policji

Wiele osób rozważało skierowanie sprawy do sądu, lecz nie da się ukryć, że szanse wygranej w tym przypadku są bardzo niewielkie.Ogromny żal do funkcjonariuszy ma także pan Wojciech, który nie ukrywa, że liczył na wyjaśnienie i przeprosiny w związku z zaistniałą sytuacją. Przeprosiny, których wciąż nie doczekał.

Nikt nie przyznał się do błędu, policja podkreśla, że wszystko było w zgodzie z przepisami. Tak jak być powinno. Ja tak nie uważam.Zrozumiałbym 30-minutowe utrudnienia. Ale moja podróż trwała ponad dwie godziny… Nikt mi już nie zwróci tego co straciłem. Straty moralne są niewyobrażalne – dodał pan Wojciech

Czy pan Wojciech może ubiegać się o zadośćuczynienie w związku z długotrwałą akcją policji i faktu, że nie zdążył na pogrzeb siostry?

Wszystko wskazuje na to, że nie.Akcja poznańskiej drogówki, która miała na celu zwiększenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, była bowiem zgodna z obowiązującymi przepisami.Podstawą dochodzenia ewentualnego roszczenia musiałyby być bezprawne działania policji. Tutaj nie było o takich mowy. W przypadku złożenia skargi, sąd najprawdopodobniej uznałby więc, że interes publiczny jest istotniejszy od interesu prywatnego.