Dramat państwa Pokropskich trwa nadal. Mieszkają oni w miejscowości Turzy Wielkie w województwie warmińsko-mazurskim.

Tajemnicza siła wygnała ich z czwórką dzieci z domu. W czasie niedzielnej mszy cała wieś modiła się za rodzine.

„W naszym mieszkaniu straszy!” – mówią Pokropscy.

Przerażeni uciekli do domu Caritasu w Działdowie. Niestety muszą opuścić lokal i nie mają gdzie mieszkać!

„Czy mamy spać pod mostem?” – pyta ze łzami w oczach pan Kazimierz, ojciec Ireneusza (18 l.), Martyny (12 l.) i półtorarocznych bliźniaków Adama i Ewy.

Małżeństwo mówi że pójdzie błagać gminę o pomoc. Dostali więc 900 zł na wynajem mieszkania jednak nikt nie chce im nic wynająć gdyż mają małe dzieci.

Pani Krystyna podkreśla że nie ma zamiaru wrócić do domu w którym straszy.

” W nocy w kuchni świeciło się światło. A przecież gdy opuszczaliśmy mieszkanie, mąż wykręcił bezpieczniki.” – mówi drżącym głosem pani Krystyna.

Rodzina twierdzi że dom został nawiedzony przez demony, po tym jak wnieśli do domu wersalkę którą kupili od znajomych.

Po całym domu zaczęły latać różne przedmioty: momenty, zabawki dzieci a nawet noże. Z sufitu zaczęła lecieć woda a dach nie jest zniszczony!

„Tam przed wojną mieszkała rodzina o nazwisku Stern. Wymordowali ich Sowieci. Może teraz ci ludzie wrócili zza światów?” – zastanawia się mieszkający naprzeciwko Andrzej Hubka (60 l.). Nawet sołtys Marek Waśkowiak (61) przyznaje, że w domu dzieje się coś dziwnego.

Rodzina nawet wezwała do domu księdza jednak i on nie dał rady przepędzić zło.

„Ratujcie dzieci i uciekajcie stąd czym prędzej!” – krzyknął roztrzęsiony ksiądz, gdy leżąca w kuchni kłódka nagle uniosła się, przeleciała przez pół mieszkania i uderzyła duchownego prosto w czoło.

Nie pomogło poświęcenie domu ani msze wyprawiane w tej intencji.

Na pewno wrócimy jeszcze do tej sprawy

 

 

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!