To był szok dla rodziny i znajomych. W Białymstoku w biały dzień sprzed bloku porwano 25-latkę i jej 3-letnią córeczkę. Dwaj napastnicy siłą wciągnęli Natalię i Amelkę do auta i ślad po nich zaginął. Cała Polska włączyła się w poszukiwania. Nad sprawą pracowali wykwalifikowani policjanci. Finał poszukiwań okazał się szczęśliwy.

Dramatyczne sceny rozegrały się w czwartek, 7 marca, na ulicy Dziesięciny w Białymstoku. Spod bloku porwano 25-letnią Natalię i jej 3-letnią córeczkę. Choć auto się znalazło niedaleko miejsca porwania, to ślad po porwanych się urwał. Jak przekazał Fakt24 nadkom. Tomasz Krupa z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, samochód był wynajęty przez męża 25-latki. Policja opublikowała wizerunek poszukiwanego mężczyzny. Uruchomiono również procedurę tzw. Child Alertu, czyli systemu szybkiego rozpowszechniania informacji o zaginionym dziecku.

Finał poszukiwań okazał się szczęśliwy. 25-latka i jej 3-letnia córeczka zostały odnalezione. Zaginione są całe i zdrowe. Dwóch sprawców, w tym ojciec dziecka, zostało zatrzymanych.

Udało się nam porozmawiać z osobą z bliskiego otoczenia 25-latki. Jej relacja przeraża. – Natalia mówiła mi, jak się spotkałyśmy, że po ślubie mąż się nad nią znęcał. Zdecydowała się od niego wynieść do rodziców i wnieść pozew o sprawę rozwodową – przekazała nam bliska 25-latce osoba.

– Namącił jej w głowie. Mówiła, że zaciągnął ją w amoku do tego ślubu. To nie było wesele, tylko podpisanie papierów – usłyszeliśmy. – Pisała, że wykorzystał moment, że była rozbita psychicznie po śmierci brata – dodał nasz rozmówca.

Z przedstawionej nam relacji wynika, że mężczyzna przy rodzinie i znajomych zachowywał się idealnie, piekło się rozpoczynało, gdy zostawali sami. – Psikał jej gazem pieprzowym po oczach – powiedział nasz rozmówca. Mężczyzna miał też grozić 25-latce, że odbierze jej dziecko. – To nie było zdecydowanie udane małżeństwo – tłumaczyła osoba z otoczenia 25-latki.

Mąż Natalii, jak wskazał nasz rozmówca, nie pochodził z ich towarzystwa. Mężczyzna jest Polakiem, pracował i mieszkał w Niemczech. Z Natalią miał mieszkać w Frankfurcie. – On jest dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania – usłyszeliśmy.

Natalia studiowała grafikę komputerową. – To naprawdę fajna i normalna dziewczyna z charakterem. Więc ona na pewno by go nie prowokowała do dziwnych sytuacji – wskazał nasz rozmówca.

Jak się okazało, mąż 25-latki starał się przed białostockim sądem o wydanie mu córki i zabranie do Niemiec. W lutym 2018 roku Sąd Rejonowy w Białymstoku oddalił jego wniosek. Według sądu matka dziewczynki wykazała w postępowaniu, że mężczyzna zgodził się, aby obie z córką zostały w Polsce.

– Nadto, w oparciu o opinię biegłych psychologa i pedagoga sąd ustalił, że istnieje poważne ryzyko, iż powrót dziecka do Niemiec naraziłby je na szkodę fizyczną lub psychiczną oraz postawiłby je w sytuacji nie do zniesienia – poinformowała Polską Agencję Prasową rzecznik sądu, sędzia Beata Wołosik. Ojciec Amelki odwołał się od tej decyzji. W lipcu 2018 roku Sąd Okręgowy oddalił jego apelację.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!