Na jaw wyszły wstrząsające ustalenia: to nie on zabił 15-letnią Małgosię! Tomasz K. nigdy się nie przyznał do brutalnego gwałtu i morderstwa. Mimo to został skazany na 25 lat więzienia. Teraz okazało się, że doszło do strasznej pomyłki i za kratki trafił niewinny człowiek. Mężczyzna może się domagać odszkodowania, jednak 18 lat spędzonych w więzieniu nikt mu już nie zwróci.

To była zbrodnia głośna na całą Polskę. 15-letnia Małgosia chciała pierwszy raz w życiu posmakować wolności i w sylwestrową noc 31 grudnia 1997 roku wyrwała się z domu na zabawę dyskotece Alcatraz w Miłoszycach pod Wrocławiem. Tam poznała dwóch mężczyzn – Krzyśka i Andrzeja. Kilka minut po północy wyszli we trójkę na zewnątrz. Wtedy zjawił się trzeci mężczyzna, przedstawił się jako Irek. Powiedział, że jest bratem Małgosi i zabiera ją do domu.

W Nowy Rok odnaleziono nagie zwłoki Małgosi. Miała na sobie jedynie skarpetki z czerwonym wzorkiem. Badania wykazały, że dziewczyna została wielokrotnie bestialsko zgwałcona przez kilku mężczyzn, a potem umierała kilka godzin na przejmującym mrozie.

Podejrzenia padły na 23-letniego wówczas Tomasza K., pracownika myjni samochodowej. Pasował do policyjnego portretu pamięciowego stworzonego z zeznań świadków. Na nic zdały się tłumaczenia jego znajomych, którzy potwierdzali, że mężczyzna ma solidne alibi. Śledczy byli nieprzejednani, gdyż włosy z czapki Małgosi miały podobny kod genetyczny. To wystarczyło, żeby wymusić na mężczyźnie odpowiednie zeznania. Tomasz K. twierdzi, że wymuszano je biciem.

Dzisiaj, po 18 latach od skazania Tomasza K. prokuratura dysponuje dowodami, które rzucają nowe światło na zbrodnię sprzed ponad dwóch dekad.

„Zebrane przez nas nowe dowody wskazują, że Tomasz K. nie jest sprawcą tej zbrodni. Jesteśmy tego pewni na sto procent” – powiedział Robert Tomankiewicz z Prokuratury Krajowej.

Aresztowaniem Tomasza K. 8 lat po zbrodni w Miłoszycach chwaliła się dolnośląska policja. Mężczyzna nigdy nie przyznał się do winy, ale sąd i tak skazał go na 25 lat więzienia.

Kilka lat temu sprawą ponownie zajęli się śledczy. Postanowiono odnaleźć pozostałych winnych. Zwrócono uwagę na Ireneusza M., który był na imprezie w Miłoszycach. Mężczyzna niedługo po zbrodni był przesłuchiwany i ze szczegółami opisał skarpetki Małgosi. To bardzo ważny szczegół, który powinien był zaalarmować śledczych. Jednak z kręgu podejrzanych wykluczyły Ireneusza K. badania DNA. Ostatecznie mężczyzna trafił do aresztu w czerwcu 2017 r.

Tę przerażającą pomyłkę polskiego sądownictwa nagłośnił Superwizjer TVN. Tomasz K. ma dziś 42 lata. Jego sprawa wkrótce ma trafić do Sądu Najwyższego. Jeśli ten uzna mężczyznę za niewinnego, będzie miał prawo do odszkodowania, jednak 18 lat spędzonych w więzieniu nikt mu już nie zwróci.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!