Nowe fakty ws. Oliwii P. Udało nam się porozmawiać z ojcem Nelii
– Ty nie rozumiesz, ile trzeba wysiłku, żeby udowodnić winę kobiecie, którą obserwuje 50 tys. fanów. Ślicznej Insta-mamie, która dostaje wózki od Ani Lewandowskiej i Natalii Siwiec. Jak udowodnić, że taka kobieta znęca się nad dzieckiem? – mówi mi Mariusz Pierzchalski, ojciec 2-letniej Nelii.

Sprawa Instagramerki Oliwii P. i jej męża poruszyła całą Polskę. Wszystko zaczęło się od postu, w którym kobieta starała się przekonać internautów, że jej mąż odpowiedzialny jest za porwanie ich córki. W odpowiedzi Mariusz zarzucił Oliwii znęcanie się nad dzieckiem. Kiedy ujawnił brutalne nagranie, na którym słychać krzyki kobiety: „Zamknij się, szmato, siedź tam!”, „jeb…ny kur…a śmieć!”, sprawa trafiła do sądu i wzbudziła zainteresowanie ogólnopolskich mediów. Sąd uznał, że Nelia powinna pozostać z ojcem, przynajmniej do zakończenia toczącego się procesu.

Nie jest łatwo skontaktować się z Mariuszem. Jego telefon zajęty jest niemal cały czas. W końcu, późnym wieczorem, udaje nam się porozmawiać.

Marianna Fijewska, Wirtualna Polska: Jak aktualnie czuje się twoja córka?
Mariusz Pierzchalski, ojciec Nelii: Świetnie. Jest wesoła i pełna energii. Dzisiaj pierwszy raz poszła do żłobka. Wreszcie wygląda jak dziecko, a nie jak lalka. Na tych zdjęciach żona charakteryzowała ją na 4- lub 5-latkę. A Nelia ma dopiero 2 i wreszcie może nosić normalne, dziecięce ubrania.

Czy Nelia pyta o mamę?
Nie. Nelia bardzo mało mówi, żona nie czytała jej żadnych książek, ani z nią nie rozmawiała. Teraz oboje nadrabiamy.

Jak aktualnie wyglądają twoje relacje z żoną? 
Ja jestem z córką w Kędzierzynie, a żona przebywa we Wrocławiu. Już kilkukrotnie przychodzili funkcjonariusze, sprawdzając mój stan trzeźwości. Oliwia wydzwaniała do nich, mówiąc, że jestem pijany. We wtorek wieczorem dostałem telefon, policjant zapytał: „Czy jest pan pod wpływem narkotyków?”. Odpowiedziałem, że nie. „A może pan przyjechać na komisariat?” – odmówiłem. W końcu była już 23. „To my przyjedziemy do pana” – nalegał policjant, ale odpowiedziałem, że nie ma takiej możliwości. Nie będą po nocy straszyć dziecka. Więc kazali mi się stawić z samego rana na najbliższy komisariat razem z Nelią. Mała płakała, a oni robili mi narkotesty i badali alkomatem. Oczywiście nic nie wyszło. Później policjant powiedział, że zgłoszenie przyszło od mojej żony z Wrocławia.

Są jeszcze jakieś próby kontaktu ze strony Oliwii?
Ciągle wydzwania do mnie, grozi, robi zamęt… W poniedziałek napisała do mnie, że idzie do TVN-u i powie, że wyłudzałem pieniądze i że handlowałem narkotykami. Odpisałem, że przecież to nieprawda, a ona napisała, że dowody to trzeba mieć w sądzie, a nie w telewizji. Napisała też, że zawsze chciała być na Pudelku i TVN-ie, za co mi dziękuje.

W jaki sposób poznałeś się z Oliwią?
Żona mówi, że poznaliśmy się przez platformę, na której bogacze szukali pięknych kobiet.

A nie przedstawiłeś jej się jako milioner?
Nie! Na pierwszą i na kolejne randki przyjeżdżałem starym focusem z zardzewiałymi drzwiami. To prawda, że poznaliśmy się przez aplikację randkową, ale nie mogę powiedzieć, którą. W każdym razie ona wiedziała, że ja nie jestem bogaczem.

Jak na początku wyglądała wasza znajomość?
Ona wydawała mi się świetną dziewczyną. Zadowoloną, uśmiechniętą… Ale to wszystko była gra. Pierwszy raz zachowała się wobec Nelii agresywnie, gdy mała miała 4 miesiące. Rzuciła nią o ziemię, ale Nelii nic się nie stało. Zadzwoniłem na policję, bo nie mogłem się w ogóle dogadać z żoną. Nie wiedziałem, co się właściwie wydarzyło. Przyjechało dwóch funkcjonariuszy, usiedli w kuchni i z takim uśmiechem mówią: „No proszę pana, jak taka piękna kobieta mogła dziecko skrzywdzić?”. Ona płakała i twierdziła, że to przypadek. A im serce zmiękło.

Po tym pierwszym incydencie nie czułeś, że dziecku może grozić niebezpieczeństwo?
Nie, wtedy jeszcze nie. Niepokoił mnie Instagram, czułem, że żona jest uzależniona od internetu. Niestety, nie mogę opowiadać o szczegółach tych zdjęć, bo są to rzeczy związane ze sprawą. Mogę jednak powiedzieć, że raz przypadkowo zobaczyłem na pulpicie materiał z jednej sesji i się przeraziłem. Na jedno ujęcie przypadało około tysiąca zdjęć. Zapytałem Oliwii, ile czasu to trwało, a ona skłamała, że jej aparat robi tysiąc zdjęć w minutę, więc cała sesja to było zaledwie kilkadziesiąt minut. Bzdura. To było wiele godzin pracy, zdecydowanie ponad siły dziecka.

Co było impulsem, żeby opublikować nagrania?
Żona powiedziała, że zabije mnie i córkę. I ja wiedziałem, że może to zrobić. Pamiętam, że mówiła to z wielkim spokojem.

Sądzisz, że mogłaby naprawdę skrzywdzić ciebie lub dziecko?
Jestem przekonany.

Jakie byłoby dla ciebie najlepsze prawne rozwiązanie w kwestii opieki nad Nelią?
Chciałbym spokoju i normalnego dzieciństwa dla córki. Nie będę starał się o zakaz zbliżania, ale chciałbym mieć prawa do Nelii.

To mimo wszystko nie boisz się o bezpieczeństwo dziecka? 
20 września wyszedłem z rozprawy o godzinie 14, tego samego dnia wynająłem nowe mieszkanie i przeniosłem się tam z córką. Wysłałem Oliwii umowę najmu, żeby wiedziała, gdzie jest mała. Jakby chciała przyjechać i w mojej obecności ją odwiedzić, nie miałbym nic przeciwko. Ale ona nie chciała.

Czy masz sobie coś do zarzucenia w tej całej sprawie?
Powiem tylko tyle, że ja nie przyczyniłem się do krzywdy dziecka.

Kontaktują się z tobą fanki Oliwii?
Tak, setki kobiet… Niektóre wysyłają mi wiadomości, że jestem chamem i potworem, że zabrałem dziecko od matki. Inne zakładają fałszywe konta i z nich piszą, że mi współczują, a za chwilę zadają tak tendencyjne pytania… Chcą żebym odpisał coś, co w sądzie mogłoby mnie pogrążyć. Ale na szczęście dostaję też wiele wiadomości od ludzi z całej Polski, a nawet z innych krajów. Piszą żebym się trzymał.

Jak się czujesz z tym szumem medialnym wokół Nelii?
Denerwują mnie wiadomości od dziennikarzy z przeróżnych, ogólnopolskich stacji… wielu z nich zaczyna rozmowy bardzo agresywnie. Nie podoba mi się, gdy pytają: „No i jaką pan sobie żonę wybrał?”. Wtedy mówię: „Stop. Niech pan/pani jeszcze raz zadzwoni i zada właściwie pytanie, o to, jak się czuje moja córka, bo to jest kluczowe w tej sprawie. Wtedy możemy pogadać”. Wiesz, ja mam wrażenie, że kwestia mojej córki jest przez media pomijana, bo chodzi o sensację…

Wiele osób zarzuca ci, że tak długo zbierałeś dowody, zamiast od razu zainterweniować i zabrać córkę. 
Ty nie rozumiesz, ile trzeba wysiłku, żeby udowodnić winę kobiecie, którą obserwuje 50 tys. fanów. Ślicznej Insta-mamie, która dostaje wózki od Ani Lewandowskiej i Natalii Siwiec. Jak udowodnić, że taka kobieta znęca się nad dzieckiem? Mogłem to zrobić tylko zbierając tak obszerne materiały dowodowe. Do mnie odezwało się 10 ojców, którzy walczą lub walczyli o dziecko. Jeden pan procesował się z żoną alkoholiczką i wygrał dopiero po trzech latach. Inny z narkomanką i właśnie jest w trakcie rozprawy. Napisał mi: „Dobrze chłopie, że tyle dowodów zebrałeś! W tym państwie tak trzeba”.

Czy czujesz się dyskryminowany w tej sprawie, tylko dlatego, że jesteś mężczyzną?
Oczywiście. Moja żona udzieliła wywiadu jednej z lokalnych gazet opolskich. Powiedziała, że porwałem dziecko i przetrzymywałem je w mieszkaniu. Mój prawnik pozwał już tę gazetę. Jestem ojcem, więc jakie porwanie? Poza tym zaraz po przejęciu córki wysłałem żonie adres i na to też mam dowody. Ale ludzie łykają takie rzeczy. Bo ojciec zawsze jest zły.

Nagrywałeś Oliwię przez kilka miesięcy. Czy w tym czasie między tobą a żoną była choć jedna, szczera rozmowa?
Trzy miesiące temu. Wstałem rano i powiedziałem do Oliwii, że jestem nieszczęśliwy i chcę rozwodu. Ona na to, że mnie kocha i nie pozwoli mi odejść. „Ja, ty i Nelia będziemy razem do końca życia, a jak nie jesteś szczęśliwy, to jeszcze będziesz”. Ja to nagrałem, bo w domu dyktafon był włączony 24 godziny na dobę. Dlatego, że wiedziałem, że ona mi nie pozwoli odejść.

Jakimi dowodami przeciwko tobie w sądzie może posłużyć się Oliwia?
Moja żona nie ma żadnych dowodów przeciwko mnie – ani obdukcji, ani zgłoszeń związanych z przemocą domową, a do sądu przyniosła tylko jeden papierek, że była raz u psychoanalityka. Mimo tego, wiem, że w tym kraju na ojców patrzy się bardzo podejrzliwie. Wiem, że ta walka będzie trwała i trwała… i że wcale nie będzie łatwa.

Jeśli chcesz porozmawiać z psychologiem, zadzwoń pod bezpłatny numer 800 70 2222 całodobowego Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie. Możesz też napisać maila lub skorzystać z czatu, a listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz TUTAJ.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!