Marzec 2015 roku był straszny dla 37-letniej Riony Kelly. Kobieta przeszła udar, w wyniku którego została sparaliżowana od pasa w dół.

Lekarze wyjaśnili, że wypadek samochodowy, w którym Riona uczestniczyła 18 miesięcy wcześniej, uszkodził rdzeń kręgowy, a gdy doszło do udaru nie dało się nic zrobić. Riona miała już nigdy nie chodzić o własnych siłach.

To jednak nie wszystko. Pięć dni później okazało się bowiem, że mąż postanowił ją zostawić. Riona mówi, że już od dłuższego czasu było między nimi źle, a kiedy została sparaliżowana, mąż miał dosyć. W chwili, gdy potrzebowała go najbardziej, po prostu odszedł od jej łóżka szpitalnego i już nie wrócił. Kobieta była załamana. Na szczęście otrzymała wsparcie od przyjaciół i personelu szpitala.

Mijały tygodnie, ale Riona wciąż nie miała się lepiej. Nadal nie mogła chodzić. Był to dla niej bardzo trudny okres, kilkukrotnie chciała nawet zakończyć swoje życie. Od tego kroku powstrzymywały ją jedynie dzieci.

“Każdego dnia stawałam się coraz silniejsza, a po czterech miesiącach mogłam wreszcie wyjść ze szpitala” – powiedziała Riona dla “The Sun”.

Powrót do domu wcale jednak nie oznaczał końca walki. Z pomocą fizjoterapeuty Keitha Masona każdego dnia Riona robiła postępy.

“Przejście 16 stopni na drugie piętro zajęło mi 25 minut. Ale postanowiłam zrobić to dla moich dzieci” – mówi kobieta.

Podczas tej długiej i intensywnej rehabilitacji, Riona i Keith bardzo się do siebie zbliżyli i wkrótce zrozumieli, że są w sobie zakochani. Nie widzieli żadnych przeszkód, aby zostać parą.

Walka była długa i ciężka, ale teraz Riona może już chodzić bez pomocy, a na wózku inwalidzkim ukończyła nawet dwa maratony!

Dzisiaj ma do powiedzenia tylko jedno:

“Gdy patrzę na wszystko, co się zdarzyło, to była to najlepsza rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć.”

Źródło: doceniac.com

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!