Ta zbrodnia wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami Warszawy, ale też wszystkimi ludźmi w Polsce. 19 stycznia 1996 roku w tarchomińskim biurze „Abigajl”, którego właścicielem był Krzysztof O., znaleziono zmasakrowane zwłoki jego szwagierki, Jolanty Brzozowskiej. 22-latka zginęła od ciosów zadanych bejsbolem, nogą od stołu i nożem. Kim byli sprawcy mordu?

22-letnia Jolanta Brzozowska pracowała w biurze szwagra „Abigajl” na Tarchominie. Firma zajmowała się kolportażem krzyżówek. W ich roznoszeniu pomagał m.in. Marcin M. ps. Jogi, uczeń liceum ekonomicznego przy ulicy Szczawnickiej w Warszawie. Do tej samej szkoły uczęszczali jego dobrzy znajomi – Monika O. ps. Osa oraz Robert G. ps. Gołąb.

Młodzi ludzie razem chodzili na wagary, imprezowali, pili alkohol i zażywali narkotyki. Żadne nie miało jednak zatargów z prawem, a w późniejszych przekazach media podkreślały, że wszyscy pochodzili ze „zwyczajnych rodzin”. W maju mieli zdawać maturę, ale bardziej obchodziła ich poprzedzająca egzamin dojrzałości studniówka. Żeby impreza się udała, trzeba było mieć pieniądze na alkohol i narkotyki.

19 stycznia Monika O. wpadła na pomysł, jak zdobyć fundusze. Zaproponował kolegom, by dokonali skoku – okradli kiosk lub sklep. Jak podaje „Gazeta.pl”, Osa tłumaczyła się później przed sądem, że tylko żartowała, a w ogóle to była tego dnia pijana, bo zamiast pójść na lekcje, piła piwo. Jednak to ją uznano za prowodyrkę.

Wzięli nóż, bejsbol i nogę od stołu

Znajomi podchwycili pomysł koleżanki i doszli do wniosku, że najlepiej będzie okraść „Abigajl”. W biurze było trochę sprzętu, który mogli szybko spieniężyć. W dodatku siedziała tam tylko Jola, którą uznali za nieszkodliwą. Gdyby jednak podskakiwała, mieli zamiar postraszyć ją nogą od stołu. Na wszelki wypadek wzięli jeszcze ze sobą kij bejsbolowy, nóż i rękawiczki.

Brzozowska wiedziała, że Marcin M. przyjdzie do biura ze znajomymi. Wcześniej kontaktował się z nią, by przekazać, że Monika też chce sobie dorobić roznoszeniem krzyżówek. Kiedy więc zjawili się na miejscu, przywitała ich z uśmiechem i zabrała się do sporządzania umowy z Osą. Wtedy została zaatakowana.

Pierwszy cios bejsbolem zadał Robert, chwilę później Jolę zaczął bić także Marcin. Na koniec sprawcy zdali 22-latce kilkanaście ciosów nożem. Ostatni wbito w czaszkę ofiary. Kiedy Jolę mordowano, Monika O. plądrowała biuro. Spakowała magnetowid, dwa telefony, pagery, biżuterię Joli oraz 400 zł. Łup niewielki, ale wystarczyło na miesiąc imprezowania i studniówkę.

Po wszystkim pojechali na pizzę

Po zabójstwie Joli zatarli ślady na miejscu zbrodni i pojechali na pizzę. Znajomi z klasy mówili potem śledczym, że w ich zachowaniu nic nie wskazywało na to, że dokonali makabrycznego mordu, o którym mówił cały kraj. Zatrzymano go ich dopiero po miesiącu.

Gołąb i Osa konsekwentnie utrzymywali, że są niewinni. Wsypał ich Marcin, który jako jedyny przyznał się do zabójstwa Joli. Tłumaczył, że nie chciał, by na niego doniosła. Dwa lata później skazano ich na karę dożywotniego więzienia, a Monika O. przeszła do „historii” jako pierwsza kobieta, której zasądzono tak wysoki wyrok. W 2021 roku będzie mogła ubiegać się o wcześniejsze wyjście na wolność.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!