Na świecie jest coraz więcej dobrych ludzi – i dzięki Bogu. Niestety jest też dużo tyranów, a najgorsi to ci, którzy zadają swoim dzieciom ból.

Nie mieści się w głowie, jak tacy ludzie mogą patrzeć na siebie w lustrze albo spokojnie przesypiać noc. Czym właściwie kieruje się osoba, która stosuje przemoc wobec niewinnego dziecka? To pozostaje zagadką.

Ta szczególna historia maltretowanego dziecka wydarzyła się w lipcu ubiegłego roku. Jest to tragiczna opowieść o rodzinie pochodzącej ze Słowacji. Nie jest łatwo mówić o tak przykrych wydarzeniach, jednak powinny być one nagłaśniane, aby wzbudzić naszą czujność.

Powyższa fotografia przedstawia maleńką dziewczynkę o imieniu Arina. Niestety nie ma jej już wśród nas. Jej los był lekceważony przez służby społeczne, które w żaden sposób nie powstrzymały matki i jej konkubenta przed dopuszczaniem się aktów przemocy. Biologiczny ojciec dziewczynki, Senad Kardesevic, całym sercem kochał niemowlaka. Niedługo po tym, gdy jego była żona zaczęła umawiać się z Mirzan’em Jakupi, mężczyzna dostrzegł siniaki na kruchym ciele swojej córeczki. Mimo, iż takie sytuacje były nagminne, nikt nie zainteresował się problemem. Z biegiem czasu Senad skontaktował się z odpowiednimi placówkami na Słowacji. Wyjaśnił, co wzbudza jego niepokój i podał powód, dla którego dziecko powinno zostać odebrane matce i jej partnerowi. Jak relacjonuje portal LifeBuzz, służby społeczne wykonały wizytację i przeprowadziły wywiad. Nie znalazły jednak żadnych mocnych dowodów, wskazujących na maltretowanie dziewczynki.

Pomimo wysiłków, Senad otrzymał telefon, o jakim nie chciałby słyszeć żaden ojciec. Według The Daily Mail matka Ariny zadzwoniła po pogotowie twierdząc, że jej córka uderzyła się o kaloryfer i poważnie się zraniła. Wyszło jednak na jaw, że dziewczynka była w znacznie gorszym stanie, niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Miała opuchniętą twarz, połamane kości i ogromne siniaki na całym ciele. Nie jest możliwym, aby dziecko samo doprowadziło się do tak tragicznego stanu. Niestety było już za późno.

Lekarze zrobili wszystko co w ich mocy, ale obrażenia były zbyt silne. Po kilkudniowej walce o życie, dziewczynka zmarła. Senad był cały czas przy swojej córce i całował ją na pożegnanie. Wizerunek płaczącego ojca, nierozstającego się z umierającym dzieckiem, które jest podłączone do maszyn podtrzymujących funkcje życiowe, chwycił za serca tysięcy ludzi na całym świecie.

Sanda i Mirzan zostali aresztowani, a ich procesy sądowe nadal są w toku. Jak donosi LifeBuzz prawdopodobne dostaną karę 15 lat pozbawienia wolności. Od czasu śmierci dziewczynki, Senad walczy o wymierzenie sprawiedliwości. O tej całej niewyobrażalnej historii została poinformowana Anja Kopac Mrak, słoweńska Minister ds. Pracy, Rodziny, Spraw Społecznych i Równości Szans. Zarządziła przeprowadzenie szczegółowego dochodzenia. Minister wygłasza swoje stanowisko na temat dramatycznego zdarzenia:
,,Myślami jestem z ojcem dziewczynki, siostrami i krewnymi. Składam im najszczersze kondolencje. Są w życiu takie momenty, kiedy kompletnie brak Ci słów. Ta historia nie powinna mieć miejsca. Byłam nią roztrzęsiona i zszokowana. To, co się stało jest niewyobrażalne i niewybaczalne.”

Mamy nadzieję, że wieści o brutalnym losie Ariny, pomogą nam otworzyć oczy i zapobiec aktom przemocy, które w przyszłości mogą zostać stosowane na innych niewinnych istotach. Krzywdzenie dzieci jest zjawiskiem obecnym na całym świecie – bardzo poważnym problemem, który należy nagłośnić i powstrzymać. Udostępnij tragiczną historię Ariny, aby walczyć z przemocą wobec dzieci.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz