Jeremiah Mitchell w 2010 roku, jako sześcioletni chłopiec zachorował na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Oprócz niego, w tym samym czasie, na tę chorobę cierpiało dwoje uczniów z jego klasy. Jeremiah był jedynym, który przeżył.

Jednak stan chłopca był bardzo poważny. Lekarze, którzy zajmowali się sześciolatkiem, poinformowali jego matkę, o stanie syna. Nie ukrywali, że w każdej chwili może umrzeć. Sytuacja pogorszyła się, kiedy u dziecka rozwinęła się gangrena. Jedynym ratunkiem była amputacja wszystkich kończyn.

Chłopiec przeżył, a jego stan zaczynał się poprawiać. Już 96 dni po operacji Jeremiah rozpoczął rehabilitację. Mimo całej tej tragedii nie poddawał się i ciężko pracował nad poprawą swojego zdrowia. Lekarza i jego mama nie mogli pojąć skąd w chłopcu tyle determinacji.

Jednak oprócz rehabilitacji, dzięki której miał szanse na dostanie protez, czekało go jeszcze wiele, m.in. operacja twarzy.  Mama Jeremiaha widząc siłę i walkę syna, nie traci nadziei, że kiedyś będzie mógł prowadzić w miarę normalne życie.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz