To co odkryli podczas kolejnej ekshumacji po prostu mrozi krew w żyłach. Wszyscy, którzy potępiali działanie rządu Ewy Kopacz ws. katastrofy Smoleńskiej najwidoczniej mieli 100 proc. racji. Skandal został ujawniony przez Fakt.

– To kolejny dramatyczny przykład, jak niechlujnie były przeprowadzane czynności w pierwszych dniach po tragedii w Smoleńsku; w imieniu państwa polskiego trzeba przeprosić – powiedział w poniedziałek wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk.

Zarówno społeczeństwo jak i rodziny były zapewniane, że wszystko jest w porządku. Byli tak pewni siebie mówiąc, że Rosjanie wykonali swoją pracę wzorowo i dochowali szczególnej staranności w trakcie wykonywania czynności.

Zabroniono otwierania trumien w Polsce – miały tego zakazywać przepisy sanitarne. Kazano im wierzyć na słowo. Wielu nie uwierzyło jednak w słowa premiera Donalda Tuska, Ewy Kopacz czy Bogdana Klicha.

– Trzy lata w ogóle nie wiedziałam czy znaleźli mi męża. To teraz się dowiedziałam… – mówi Faktowi rozgoryczona Krystyna Kwiatkowska, wdowa po generale. I nie ma się co dziwić. Według naszych informacji, do trumny Bronisława Kwiatkowskiego Rosjanie włożyli również szczątki siedmiu kolejnych osób.

– Myślą państwo, że chodzi o małe części ciała? To bardzo się państwo mylicie – mówi z wielkim bólem w głosie.
Ekspertyza sporządzona przez biegłych nie pozostawia wątpliwości. Mimo tak bolesnych wyników pani Krystyna nie żałuję decyzji o ekshumacji męża. Mówi, że chciała tego dla prawdy. – Krzyczeć mi się chce na cały świat. Nienawidzę kłamstwa. Siedem lat mnie okłamywali! – mówi.
– Zamknę kolejny etap żałoby. Mój mąż uczciwie wykonywał obowiązki myśląc, że robi to dla dobra Polski. A co Polska z nim zrobiła? Jak potraktował generała swojej armii? – pyta retorycznie. Wdowa po generale przyznaje, że nie wie co z ponownym pogrzebem: organizować go już czy jeszcze się wstrzymać, bo mogą pojawić się kolejne szokujące informacje i w kolejnych trumnach śledczy odnajdą ciało jej męża…

Krystyna Kwiatkowska, wdowa po gen. Bronisławie Kwiatkowskim dla Faktu:
Uczestniczyłyśmy z córkami przy wszystkich czynnościach. Od 3.00 do 6.00 rano na cmentarzu i od 7.00 rano do 15.00 w Zakładzie Medycyny Sądowej. Sekcja męża trwała w sumie 17 godzin.
Byłyśmy świadkami profanacji ciała mojego męża… Skrępowali go sznurkiem w czarnej folii budowlanej. Ponieważ ciała są zamknięte w metalowym wkładzie bez dostępu powietrza, zachowały się w całkiem dobrym stanie, to nie są same kości. W trumnie męża były mniejsze i większe fragmenty innych ciał: części głów, dodatkowe kończyny z biodrami i miednicą, dodatkowa ręka… Wśród nich fragmenty ciał ofiar, które były już ekshumowane i teraz będą musiały mieć kolejne, dodatkowe pogrzeby.
Podziwiamy ogromną pracę w trudnych warunkach i dziękujemy prokuratorom, profesorom, lekarzom, specjalistom i wszystkim osobom licznie zaangażowanym w przywracanie godności naszym bliskim. Do tej pory czuliśmy się pozostawieni sami sobie. Więcej –
spotykamy się z wieloma przykrymi komentarzami ludzi bez wyczucia, którzy swoje polityczne frustracje kierują w naszym kierunku. Nie uwierzyłabym, co ludzie są w stanie powiedzieć rodzinie, która straciła ukochaną osobę w tej katastrofie.
Zamiana ciał, liczne dodatkowe fragmenty obcych osób w trumnach to niestety potwierdzająca się reguła w przeważającej większości ekshumowanych trumien. Naszym zdaniem to celowe działanie, a nie pomyłka. Tak więc pytam: dlaczego zwierzchnicy Generała, Prezydent Bronisław Komorowski i szef MON Bogdan Klich jako kolejni w historii powielali rosyjskie kłamstwa o godnym potraktowaniu naszych bliskich tak, jak przez ponad 50 lat polskie władze powielały rosyjską wersję o Katyniu?

Za: Fakt.pl

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz