Wiedziała, że maleńka, czteroletnia dziewczynka ma sepsę. Zamiast podać silne leki i przy niej czuwać, wyszła sobie jak gdyby nic z oddziału. Lenka zmarła. Sąd uznał Agatę Sz. winną błędu medycznego i skazał na pół roku więzienia w zawieszeniu.

Do tragedii doszło cztery lata temu. Lenka (†4 l.) z Praslit pod Dobrym Miastem dostała wysokiej gorączki. Babcia, która opiekowała się wnuczką, zadzwoniła po pogotowie, ale dyspozytor nie przysłał karetki. Wtedy tata Lenki Daniel Mucha (43 l.) zabrał córeczkę do samochodu i pojechał z nią do szpitala, gdzie lekarz zalecił zimne okłady i kazał wracać.

Okłady nie pomogły.

Po kilku kolejnych godzinach stan dziewczynki zaczął się jeszcze bardziej pogarszać. Ojciec po raz kolejny zawiózł córkę do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, gdzie Lenka w końcu została przyjęta na oddział, pod opiekę młodej lekarki-rezydentki Agaty Sz. Nad ranem Lenka zmarła.

Dlaczego doszło do tragedii? Sąd uznał, że Agata Sz. nieodpowiednio zajęła się chorą. Choć wiedziała, że dziecko zostało zaatakowane przez sepsę, zwlekała z podaniem odpowiednich lekarstw. Wówczas Agata Sz. była rezydentką, miała małe doświadczenie zawodowe i tego dnia od rana pełniła dyżur na dwóch oddziałach. Ale w chwili krytycznego załamania się zdrowia Lenki – kiedy najbardziej potrzebowała fachowej pomocy lekarza – zostawiła pacjentkę bez opieki!

Sędziowie uznali, że lekarka jest winna nieumyślnego narażenia dziecka na utratę życia i skazał ją na karę pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. – W sumie zgadzam się z wyrokiem, nie chodziło nam z żoną o zemstę, ale o ustalenie winnego śmierci mojej córki – mówi ojciec Lenki Daniel Mucha. – Wszystko jest już wyjaśnione, nie zależy mi na tym, by ktoś trafił do więzienia.

Choć rodzice zmarłego dziecka wnioskowali o zakaz wykonywania zawodu dla lekarki, to sąd się na to nie zgodził. Agata Sz. wciąż pracuje w Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie.

Chłopiec z Zawiercia urodził się bez nóg. 7 badań USG nie wykryło wady.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!