Krzysztof S. (†39 l.), cały dzień zmagał się z potwornym bólem nogi na izbie przyjęć w sosnowieckim szpitalu. Po 9 godzinach czekania na pomoc umarł! Jego matka, pani Elżbieta (63 l.) oskarża szpital i lekarzy: – To jest tragedia i nieudolność tych osób, które w tym dniu pełniły dyżur – mówi. Tymczasem wiceminister zdrowia Zbigniew Król (57 l.), przed kamerami nie traci dobrego samopoczucia: – Nie było tak, że ten człowiek bez pomocy siedział na krześle. Procedury diagnostyczne wdrożono maksymalnie pilnie – opowiada bezczelnie. Panie ministrze, najwyższy czas przyjrzeć się faktom i posypać głowę popiołem!

A fakty są takie: wijącego się z bólu Krzysztofa przywiózł do szpitala w poniedziałek, 18 marca brat Tomasz. – „Byliśmy na miejscu o 10.30. Nie było dużej kolejki i był jeden lekarz. Mimo to dopiero ok. godz. 14 Krzyśkowi zrobili pierwsze badanie (USG przepływu krwi – przyp. red.). W ciągu dnia kilka razy podchodziliśmy do lekarzy i pielęgniarek, błagając o pomoc. Bez rezultatu” – mówi Tomasz S.

Dopiero gdy po godz. 19 wycieńczony pacjent zemdlał, personel zareagował. Pani Elżbieta była przerażona, gdy dowiedziała się, że Krzysztof ma ciśnienie zaledwie 66/46 i puls 54. Po godz. 22 jej syn umarł. Sprawę śmierci wyjaśnia prokuratura i rzecznik praw pacjenta.

Minister Król do Sosnowca przyjechał w piątek. I od razu zastrzegł: – „Wiele emocjonalnych doniesień jest nieprawdziwych. Tutaj mam poczucie, że szpital to zdarzenie dokładnie przeanalizuje: pierwsze procedury są już wdrożone. I muszę podkreślić, że szpital jest bezpieczny; personel tutaj pracujący jest wysokiej jakości. Natomiast całość tego musi być udokumentowana w takiej formule, aby taka sytuacja nie miała miejsca nigdy więcej” – tłumaczył zawile.

Prezes szpitala Dariusz Skłodowski też odpiera zarzuty, jakoby jego personel przez 9 godzin nic nie zrobił dla pacjenta. Dziś ma zostać opublikowany chronologiczny wykaz czynności wobec zmarłego.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!