Zmarł 18-letni Miłosz B. z Prokocimia, który na ul. Teligi został zaatakowany przez bandę napastników w kominiarkach. Młody mężczyzna dziś rano przegrał walkę o życie. 18-latek trafił w stanie krytycznym do szpitala z poważnymi obrażeniami na całym ciele.

Ojciec zmarłego osiemnastolatka zaapelował do kibiców krakowskich klubów.

18-letni Miłosz B. został zaatakowany przez ubranych na czarno bandziorów, ktorzy byli uzbrojeni w noże, maczety i siekiery. Napastnicy zaczaili się na niego we wtorek, 30 stycznia po godz. 20 przy ul. Teligi w krakowskiej dzielnicy Prokocim. Miłosz próbował schować się za przechodzącą kobietą, ale napastnicy ją odepchnęli i zaczęli zadawać mu ciosy.

Stan rannego 18-latka był krytyczny. Kibice jednego z krakowskich klubów piłkarskich informowali wczoraj o zbiórce krwi dla niego. Niestety pomimo wysiłków lekarzy, chłopaka nie udało się uratować.

„Miłosz niestety przegrał dziś walkę o życie. Walczył ponad dobę wspólnie z lekarzami. Wierzyliśmy do końca. Zmarł dziś rano o 7:15.” – napisał na Facebooku pan Rafał, ojciec zamordowanego chłopaka.

Mężczyzna, który stracił ukochanego syna, zaapelował do innych kibiców, aby nie mścili się za śmierć Miłosza.

„Prośba do kibiców i znajomych, aby nie szukali zemsty, bo znowu jakaś rodzina może cierpieć! Wartością najwyższą, ponad wasze idee, powinno być ludzkie życie!” – napisał ojciec skatowanego Miłosza. Dodał, że wciąż szukani są świadkowie napaści przy ul. Teligi.

Według ustaleń policji prawdopodobną przyczyną ataku były porachunki pseudokibiców. Jak informował Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji w rozmowie z portalem Fakt24, wszystko wskazuje na to, że atak został wcześniej zaplanowany.

Źródło: fakt.pl

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!