2 lekarzy zostało zwolnionych ze szpitala w Starachowicach po tym, jak pacjentka szpitala pozostawiona bez pomocy lekarskiej urodziła martwe dziecko.

Na początku listopada przyjechała ze skurczami porodowymi kobieta, która jak wskazywały wcześniejsze badania, nosiła w sobie martwe dziecko. W trakcie porodu żaden z lekarzy nie pofatygował się do rodzącej, mimo wielokrotnych próśb męża kobiety. W efekcie urodziła sama na szpitalnej podłodze.

Dyrektor szpitala zdecydował o zwolnieniu z tego powodu łącznie ośmiu osób. Dwoje z nich chwilę później dostało pracę w szpitalu w okolicy.
To były ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego i rezydentka szpitala w Starachowicach, nowe posady znaleźli w oddalonej zaledwie o 20 kilometrów w Skarżysku-Kamiennej – podaje „Gazeta Wyborcza”.

– A cóż to za sensacja? Zatrudniłem pana ordynatora i rezydentkę. Wiem, że kontrola NFZ i konsultanta wojewódzkiego nie wykazała, by były nieprawidłowości. Tam tylko zabrakło empatii, ale to biorę na siebie. Nie boję się, że u nas sytuacja się powtórzy – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Krzysztof Grzegorek, wicedyrektor ds. medycznych szpitala w Skarżysku-Kamiennej.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz