Wszyscy wiemy, że pijąc zbyt dużo alkoholu, uszkadzamy swoją wątrobę. Kto by pomyślał, że Red Bull działa na ten organ tak samo?

Jak donosi serwis Daily Mail, lekarze zajmujący się 26-letnią Angielką wywnioskowali, że jest ona alkoholiczką w późnej fazie uzależnienia. Jej wątroba była okropnie wyniszczona.

„Pytali mnie o nałogowe picie, o to, jak dużo alkoholu spożyłam. Stwierdzili, ze moja wątroba wygląda, jak organ zaawansowanego alkoholika. Powiedziałam im, że nie piję nałogowo alkoholu, ale wypijam średnio dwanaście puszek Red Bulla dziennie. Spojrzeli na mnie ze zgrozą.” – powiedziała pacjentka, Mary Allwood.

Zagadkę rozwiązano: problemu nie stanowiły wysokoprocentowe trunki, a spożywanie napojów energetycznych w wielkich ilościach. Pacjentka potrafiła wypić nawet dwadzieścia (!) Red Bullów w ciągu doby.

Allwood wydawała na swoją „przyjemność” około dwa i pół tysiąca funtów rocznie. Spożywając energetyki, dziennie pochłaniała równowartość siedemnastu tabliczek czekolady i szesnastu filiżanek kawy. Jej organizm stale „przekarmiany” był więc cukrem i kofeiną.

W 2015 roku kobieta, narzekając na olbrzymi ból, została pospiesznie przetransportowana do szpitala. Okazało się, że jej wątroba urosła dwukrotnie, bo odkładały się w niej potężne ilości tłuszczu ze słodzonych napojów.

Allwood, która jest matką, wyjawiła, że jest uzależniona od napojów energetycznych.

„Nieustannie czułam, że ich potrzebuję. Wtedy jeszcze nie przejmowałam się tym, jak na mnie zadziałają. Gdybym nie wypiła swoich ulubionych energetyków, cały dzień byłabym nieszczęśliwa i gburowata, a nie mogłam sobie na to pozwolić. Pozwalałam sobie na zbyt wiele.”

Odkąd Allwood była hospitalizowana, energy drinki poszły w kompletną odstawkę. Kobieta jest jakby na głodzie narkotycznym. Badania przeprowadzone w maju 2016 roku wykazały, że jej wątroba z powrotem nabrała regularnych kształtów. Allwood straciła też sporo zbędnych kilogramów.

Teraz kobieta przejmuje się już tylko innymi ludźmi. Wierzy, że jest wiele osób, które, jak ona kiedyś, uzależnione są od energetyków i nie wiedzą, jak niebezpieczne potrafią być te napoje.

„Obecnie nawet myśl, że ktokolwiek mógłby wejść do sklepu i kupić energy drinka, wprowadza mnie w stan niepokoju. Myślę, że energetyki powinny być zrównane z alkoholem i papierosami. Potrafią być równie niebezpieczne.” – mówi Mary.

Allwood może mieć rację. Badania przeprowadzone przez Ośrodek do spraw Nadużywania Substancji i Zdrowia Psychicznego przyniosły szokujące wnioski. Okazało się, że w latach 2007-2011 nad wyraz częste były wizyty w szpitalu spowodowane przedawkowaniem napojów energetycznych.

Dr. Kathleen Miller, pracująca w instytucie uzależnień University at Buffalo, uważa, że producenci energetyków muszą wyraźniej dawać klientom do zrozumienia, jakie są składniki tych napojów.

„Pozwólmy ludziom wiedzieć, co piją. Wiedza to potęga. Im więcej będziemy mówić ludziom, tym lepsze i mądrzejsze decyzje będą przez ludzi podejmowane.” – apeluje Dr. Miller.

Źródło: watchthis.comfakt.pl

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz