Uczucie ulgi, radość, łzy szczęścia płynące po policzkach i wszechogarniająca miłość – wiele kobiet właśnie tak opisuje pierwsze chwile po porodzie. Jednak nie wszystkie. Niektóre, nawet gdy po raz pierwszy biorą w ramiona nowo narodzone dziecko, czują zupełnie coś innego. Zmęczenie i ból to dopiero początek.

Kayla Gonzales, wielokrotnie nagradzana fotografka dokumentująca porody i matka pięciorga dzieci, opublikowała na Instagramie zdjęcie zrobione kilka godzin po narodzinach piątego dziecka. To jedno zdjęcie udowadnia, że nie każda kobieta zapomina o bólu porodowym i wyczerpaniu organizmu jak tylko spojrzy na swoje nowo narodzone dziecko. Niektóre młode mamy ból porodowy noszą w sobie długo po narodzinach. Nie tylko ten fizyczny.

– To zdjęcie podsumowuje pierwsze 48 godzin po porodzie. Przeżywałam poród każdą częścią siebie. Chociaż osiągnęłam szczyt kobiecych możliwości i w ogóle, kobiecości, po porodzie wrzucono mnie do najciemniejszej głębi fizycznej, emocjonalnej i psychicznej. Mam czworo dzieci i byłam na to przygotowana. Mam wsparcie. Mam realistyczne oczekiwania. Ale te dni po porodzie były tak cholernie trudne, że nie da się tego opisać – pisze Kayla.

– Rodziłam 72 minuty. Miałam wrażenie, że pękło mi biodro i przez to nie mogłam chodzić. Moje mięśnie były wiotkie, czułam, jakby w ogóle ich nie było. Moje prawe udo przeszywał ból. Skurcze był tak intensywne, że nie wiedziałam, co się dzieje. Gdy dziecko zaczęło pojawiać się na świecie, było po wszystkim, zanim w ogóle zauważyłam, że rodzę. Moje śliczne maleństwo wydawało mi się jakieś inne – mniejsze niż pozostałe, a do tego, nieoczekiwanie, było chłopcem. Było obce i nieznajome, miałam trudności w nawiązaniu z nim więzi, podobnie jak w przypadku moich pozostałych dzieci – przyznaje Kayla. Gdy jej syn pojawił się na świecie, miała problemy, żeby go nakarmić. Szybko stał się niespokojny i głodny, a ona nie mogła mu pomóc. Zamiast myśleć o pobudzaniu laktacji, myślała tylko o jednym – o prysznicu.

Fotografka zrobiła zdjęcie w momencie, w którym Kayla pierwszy raz położyła syna w bujaczku. Bała się, że chłopiec zacznie płakać, zanim się umyje. Włączyła wodę i usiadła na toalecie. – Robiłam siku i uginałam się pod ciężarem tych wszystkich uczuć i emocji. To trwało tylko moment, bo przecież za chwilę znów będę musiała wziąć go w ramiona. Zegar cały czas tyka. Tak wygląda rzeczywistość po porodzie.

This image of me by @heathergallagher.photography accurately sums up the first 48 hours. While the birth was mine in every way, the absolute height of feminine power and womanhood, postpartum swung me in the opposite direction, to the darkest depths physically, emotionally, and mentally. Having 4 other children, I was prepared for this. I have support. I have realistic expectations. But these days are fucking hard, there is no getting around it. This day had been long and very stressful. My toddler woke up realizing that the new baby was, in fact, staying. She had cried most of the day. We had unexpected bills due on a very short deadline. An intense hormonal shift had begun, and I too had spent much of the day crying. I was missing my older girls immensely. To compound these struggles, a 72 minute labor isn’t easy to recover from. My hip felt like it was broken and walking was near impossible. I had soreness in muscles I didn’t know existed and pain that radiated down my right thigh like lighting. The cramping was so intense, it felt like I was in transition all over again. As soon as the labor had begun, it was over, before I even had a chance to realize what was happening. My beautiful baby seemed unfamiliar – smaller than my others, and unexpectedly male. He seemed strange and foreign, and I was struggling to bond with him the same way I had when my other children were born. My milk hadn’t come in yet, and he was getting hungry and impatient. In this moment, I just wanted to shower. I was alone only because my partner had taken our daughter out of the house, a needed distraction from the distressing sight of me holding another baby when all she wanted was to be held herself. It was the first time I had put him down—we had been skin to skin since birth. I worried that he would not be content long enough for me to wash my tired, aching body of the horrible day we had endured. As the shower warmed, I sat down to pee, slumping into the weight of all the heavy feelings before pulling it together enough to make use of the limited time I had before he would need the comfort of my chest again. The clock is always ticking. This is postpartum. #igm_033

A post shared by Kayla Gonzales (@austinbirthphotos) on

Jak wy czułyście się po porodzie?

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!