Dwunastoletni syn Namraty i Bhavesza Pandyi, Khushil, marzył o zostaniu zoologiem. Gdy zdiagnozowano u niego nieuleczalnego guza mózgu, zdecydowali, że nie powiedzą mu o tym, że umiera.

Tuż po jego śmierci odkryli, że chłopiec wiedział o swojej śmiertelnej chorobie od samego początku

Mama nie mogła uwierzyć w to, że jej ukochane dziecko o wszystkim wiedziało.

Był szczęśliwy i kochany przez nas jak nikt. Gdy dowiedzieliśmy się o jego chorobie, świat się zatrzymał. Nie mogliśmy się z tym pogodzić. Nasz ukochany synek zmarł 2,5 roku po zdiagnozowaniu guza mózgu

Lekarze nie dawali mu więcej niż kilka miesięcy życia

Zdiagnozowano u niego rzadkiego glejaka Diffuse Intrinsic Pontine (DIPG). Namrata i jej mąż uznali, że chcą chronić swojego synka, dlatego nie powiedzą mu o tym. Nie chcieli, aby się zdołował, ale żeby żył jak jego rówieśnicy i czerpał z życia garściami.

Nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy, ale chciałam go uchronić przed cierpieniem, złymi myślami i załamaniem

Rodzice myśleli, że ich synek niczego się nie domyśla. Gdy po śmierci znaleźli jego dziennik, wszystko się wyjaśniło

Pierwszy wpis był z marca 2015 roku, gdy 14-letni Khusil napisał:„Od samego początku wiedziałem, co mnie spotka…”. Namrata zdała sobie sprawę, że jej dziecko o wszystkim wiedziało. Wiedział, że ma guza mózgu i że nie ma na to lekarstwa i że umiera.

Zdecydowaliśmy się nie mówić mu, ponieważ chcieliśmy go chronić i nie chcieliśmy, aby stracił nadzieję i uświadomił sobie, że nigdy nie dorośnie i nie zrealizuje swoich marzeń o tym, żeby zostać naukowcem lub zoologiem.

Niektórzy rodzice mogą nie zgadzać się z naszą decyzją, ale uwierzcie, że nie macie pojęcia, jak byście się zachowali na naszym miejscu. Nie chcieliśmy, żeby opadł z sił i przestał być normalnym chłopcem

Ale okazało się, że to on mimo swoich 14 lat był bardziej dojrzały od rodziców

Nie powiedział im o tym, że o wszystkim wie, żeby ich nie martwić i więcej nie poruszać tego tematu, który i tak wypełniał całe ich dnie.

Myśleliśmy, że chronimy Khushila – ale tak naprawdę to on chronił nas, co jest typowe dla kochającego, troskliwego chłopca, jakim był.

Gdy przyszedł na świat, czułam, że dostałam najważniejszą rolę na ziemi – bycie mamą. Nasza trójka kochała być ze sobą. Cieszyliśmy się wakacjami, w tym wycieczkami do Indii, aby odwiedzić nasze rodziny, graliśmy w gry planszowe i tenis stołowy w każdą sobotę w centrum rozrywki.

To szczęśliweżycie zostało nam wyrwane w brutalny sposób, gdy Khusil poszedł do okulisty w dniu 24 marca 2015 roku. Stamtąd szybko trafiliśmy do szpitala okulistycznego, który wysłał Khushila do miejscowego szpitala, gdzie następnego ranka miał rezonans głowy.

Byłam tak przerażona i każda minuta wydawała się godziną, gdy czekaliśmy na wynik. W końcu przyszedł lekarz i poprosił nas o spotkanie w innym pokoju, a Khushil rozmawiał z pielęgniarką o szkole w tym czasie

„Baliśmy się tego spotkania jak niczego wcześniej”

Pierwsze pytanie, które zadał mi lekarz, brzmiało: „Czy Khushil jest twoim jedynym dzieckiem?” Miałam chore uczucie w żołądku, gdy odpowiadałam: „Tak. Czemu?”.

Po chwili powiedział, że nasz syn ma guza mózgu i że wysłali skan do University College Hospital, który potwierdził, że to ostatnie stadium choroby. Nie mogłam uwierzyć, że od szczęśliwego życia razem, w ciągu sekundy wszystko zostało nam wyrwane.

Zdecydowaliśmy, że nie powiemy Khushilowi o jego diagnozie – chcieliśmy go chronić i pozwolić mu żyć tak normalnie, jak to tylko możliwe. Lekarz powiedział, że naszemu dziecko zostało od sześciu do dziewięciu miesięcy życia. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć i nie chciałam wierzyć

Zajęło mi całe życie, aby zostać matką i dziewięć miesięcy, aby nosić Khushil i urodzić go, a teraz miało nam zostać tylko kilka miesięcy razem?! Wtedy postanowiliśmy z mężem, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby nasz syn przeżył ten czas najlepiej.

To też nie jest tak, że on nie wiedział, że jest chory. Wiedział, że ma guz i pytał lekarza, czy jest lekarzem onkologicznym, ale nigdy nie zadawał nam pytań o swoją diagnozę.

„W następnych miesiącach objawy Khushila pogarszały się, w tym utykanie na prawą nogę, niewyraźna mowa i trudności w połykaniu”

Czuliśmy, że nadchodzi koniec. Nikt nie powinien nigdy wybierać miejsca, w którym pochowa się własne dziecko… Ale nie chcieliśmy, żeby umierał w szpitalu, a w naszych ramionach, w swoim ukochanym domu.Khushil zmarł 4 września ubiegłego roku. Wyglądał tak spokojnie, jakby spał.

Pomimo bólu serca, Namrata czuje się wyróżniona, że jest matką Khushila

„Ta miłość nigdy nie umrze i sposób, w jaki żył w tej chwili, wiedząc, że umiera i to, jaki bardzo był silny, inspiruje mnie jeszcze bardziej.

Wierzę, że szczęście jest wyborem i chociaż nasze życie nigdy nie będzie takie samo bez niego, wiem, że Khushil chciałby, abyśmy pewnego dnia znaleźli nowe szczęście. List, który nam został i jego cały pamiętnik utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że nasz syn był bohaterem za życia. Miał w sobie siłę, aby nie tylko pogodzić się ze śmiercią, ale ocalić nas od bólu…

 

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!