„To był rok!”: Wiśniewski o teściu i Mandarynie
Za nami drugi odcinek programu „To był rok”. Tym razem gośćmi programu byli Michał Wiśniewski i Anna Wyszkoni, a odpowiadali na pytania związane z rokiem 2000. Wiśniewski opowiedział kilka anegdot z życia prywatnego. Ale i tak wiało nudą.

Michał Wiśniewski już na wejściu zrobił wrażenie. Miał na sobie kremowy kostium z mnóstwem odblaskowych elementów. Towarzyszyła mu Anna Mucha w fioletowej krótkiej bluzce, mini w tym samym kolorze, różowych okularach i szalonym balejażu na głowie. Gdy dołączyli do nich Antoni Królikowski i Anna Wyszkoni, zaczęli wspominać, co robili w 2000 roku. Przypomniano udział Anny Wyszkoni w programie „Szansa na sukces”, który wygrała piosenką „Długość dźwięku samotności”. A później puszczano fragmenty przebojów zespołów Ich Troje i Łzy.

– Nikt nas nie grał, nie było kasy i mieliśmy ze Łzami tyle wspólnego, że z jednej strony wszyscy nas olewali, a z drugiej wszyscy chcieli słuchać – wspominał Michał Wiśniewski.

Wreszcie zaczęła się rywalizacja. Pierwsze pytanie brzmiało: kto śpiewał piosenkę z „M jak miłość”? Wiśniewski powiedział płaczliwym tonem: Ja tylko pamiętam, kto śpiewał „Na dobre i na złe”. Ale później miał okazję się zrehabilitować. Okazało się, że Wiśniewski doskonale zna film „Chłopaki nie płaczą”. Lepiej od Anny Muchy, która w nim zagrała, ale nie znała odpowiedzi na pytanie.

W pewnym momencie Mucha wypaliła, że posiada oryginalne buty Mandaryny w swojej kolekcji z tamtego okresu. Na to Wiśniewski odpowiedział: – A ja nie mam butów Mandaryny w swojej kolekcji.

Walka między drużynami była bardzo wyrównana. Na kolejne pytania odpowiadali na zmianę. W pewnym momencie Rogalska zadała Wiśniewskiemu osobiste pytanie – zapytała, skąd się wzięły te charakterystyczne czerwone włosy. Wiśniewski odpowiedział: – Byłem pijany. Poszedłem do fryzjera i powiedziałem, że chcę niebieskie włosy – z czystej próżności artystycznej. To było w Zduńskiej Woli. Pani fryzjerka powiedziała: „Nie mam niebieskiej farby, mam czerwoną”. Na to ja mówię: „To dawaj czerwoną”. I tak zostało, teraz muszę się z tym męczyć.

Gdy padło pytanie o to, dlaczego Adam Małysz został zdyskwalifikowany na konkursie w Kuopio, Wyszkoni podała błędną odpowiedź – stwierdziła, że jego kostium był za duży. Ale Wiśniewski znał prawidłową odpowiedź – to narty skoczka były za długie. Skomentował to słowami:

– Boże, wolę nie myśleć, co by teściu ze mną zrobił, gdybym nie odpowiedział na to pytanie!

Ostatecznie drużyna Muchy i Wiśniewskiego zwyciężyła. Ale trudno powiedzieć, by towarzyszyły temu emocje. Program niestety nie rozkręcił się. W drugim odcinku, podobnie jak w pierwszym, zabrakło energii. Nie pomogła Ania Wyszkoni ani charyzmatyczny Michał Wiśniewski.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!