Gulczas zdradza, czego nie pokazano „Big Brotherze”

Już w tę niedzielę dom Wielkiego Brata ponownie otworzy swoje wnętrza dla nowych gości. Mimo że od premiery „Big Brothera” w Polsce minęło już 18 lat, uczestnicy pierwszej edycji nadal są rozpoznawani na ulicy. – To niewiarygodne. Myślę, że ludzie nas lubią, bo traktowali nas trochę jak kolegów z podwórka – mówi Piotr „Gulczas” Gulczyński. Zdradził również, że w programie nie pokazano wszystkich jego żartów.

W wywiadzie udzielonym dla „Głosu Wielkopolskiego” Piotr Gulczyński wraca wspomnieniami do domu Wielkiego Brata. Gulczas był jednym z ciekawszych i najbardziej charakterystycznych bohaterów reality show. Nie ukrywa, że pomimo upływającego czasu, ludzie wciąż go pamiętają, mało tego – traktują jak dobrego znajomego.

– Od pierwszej edycji programu minęło już prawie dwadzieścia lat, a mnie dalej rozpoznają na ulicy. To jest niewiarygodne. Myślę, że ludzie nas lubią, bo traktowali trochę jak kolegów z podwórka – mówi

Produkcja programu od samego początku dbała o to, aby wszytko było utrzymane w tajemnicy. Nie inaczej jest i tym razem, nikt nie wie jeszcze, kto trafi do domu Wielkiego Brata, gdzie on się znajduje i jak wygląda wewnątrz. Przy okazji pierwszej edycji środki bezpieczeństwa były podkręcone do maksimum.

– Podczas castingów byliśmy pozamykani w jakichś pomieszczeniach i nikt nikogo nie widział. Na ostatnią noc przed programem zostaliśmy zaproszeni do hotelu – też zamknięci na cztery spusty (śmiech). Rano wszyscy wsiedliśmy do taksówek, każdy uczestnik z osobną ochroną. Wtedy też nie mogliśmy się zobaczyć, bo miały przyciemnione szyby (śmiech). Poznaliśmy się dopiero po kilku godzinach podróży, w domu Wielkiego Brata w Sękocinie – wspomina Gulczas

W programie, co naturalne, szybko popowstawały grupki osób, które dobrze się dogadywały. W przypadku Piotrka takimi bratnimi duszami okazali się Klaudiusz Sevković i Sebastian Florek. Razem utworzyli trio, które zostało ochrzczone mianem „Sękocińskich DJ-ów”. Razem dbali o poziom dobrej zabawy w domu Wielkiego Brata.

– A co do wspomnień, to żartów było co niemiara, zwłaszcza z Klaudiuszem [Sevkovicem – przyp. red.], z którym przyjaźniłem się od samego początku programu. Najbardziej zapamiętałem Komandosa [Rafał Chudziński – przyp. red.], którego cały czas robiliśmy w konia, aż szkoda, że nie pokazali wszystkiego. Wszedł na pewniaka, a my tak darliśmy z niego łacha, że koniec świata (śmiech).

Ciekawe, czy i w tej edycji znajdą się ludzie, którzy za 18 lat będą wciąż cieszyć się sympatią i rozpoznawalnością wśród widzów programu. Nowa edycja startuje już w niedzielę na antenie TVN7.