Strona główna Magazyn Emilka pocieszała mamę, gdy ta ją mordowała. Sąd obniżył wyrok okrutnej dzieciobójczyni

Emilka pocieszała mamę, gdy ta ją mordowała. Sąd obniżył wyrok okrutnej dzieciobójczyni

Szok! Sąd apelacyjny we Wrocławiu obniżył wyrok Natalii W. (34 l.), dzieciobójczyni z Lubina na Dolnym Śląsku. Kobieta z zimną krwią zabiła dwie córeczki, a następnie próbowała popełnić samobójstwo. Zbrodnię popełniła, bo czuła się zaniedbywana przez partnera Wojciecha Ż. Sąd w Legnicy skazał ją na dożywocie nie znajdując okoliczności łagodzących. Wrocławscy sędziowie takie jednak znaleźli…

Ta makabra wydarzyła się w styczniu 2018 roku w mieszkaniu przy Ceglanej w Lubinie. Gdy kobieta została sama z córeczkami: Emilią (†12 l.) i Laurą (†13 mies.) poszła po nóż do kuchni, a po chwili zaczęła je brutalnie mordować.

Najpierw zabiła starszą Emilkę. Zadała jej 50 ciosów nożem! – Dziewczynka uspokajała matkę, gdy ta ją dźgała. W tym czasie ta mordowała swoją córkę z zimną krwią patrząc się jej w oczy – relacjonował okrutne szczegóły zbrodni prokurator Marek Ratajczyk. W końcu zakrwawiona dziewczynka upadła nieprzytomna na podłogę i wykrwawiła się. 

Wtedy morderczyni podeszła do łóżeczka w którym spała 13-miesięczna Laura. Zakrwawionym nożem zaczęła w opętańczym szale dźgać bezbronne dziecko. Gdy upewniła się, że je nie żyje, próbowała popełnić samobójstwo. Krwawą masakrę w domu odkrył partner kobiety, który wrócił z pracy nad ranem. Ratownicy reanimowali starszą z dziewczynek, ale bezskutecznie.

Sąd w Legnicy kilka miesięcy temu skazał ją na dożywocie z możliwością ubiegania się o zwolnienie po 30 latach! Uznano, że nie ma żadnych okoliczności łagodzących dla tej bezwzględnej morderczyni. Ta jednak złożyła apelację od wyroku.

Sprawę ponownie zbadał sąd apelacyjny we Wrocławiu i… obniżył wyrok! Z dożywocia na 25 lat więzienia twierdząc m.in., że w sprawie są okoliczności łagodzące, tj. jak np. trudne dzieciństwo oskarżonej, konflikt z partnerem czy nieznaczne ograniczenie poczytalności w chwili gdy zabijała swoje dzieci.

– W oskarżonej narastała frustracja, żal i złość. Partner przestał ją adorować, wypominał że to on utrzymuje rodzinę i groził że odbierze jej dzieci. Oskarżona stała się nerwowa, napięta i nieufna – argumentował sędzia Skorupka.

Z werdyktem trudno było zgodzić się prokuratorowi Ratajczykowi, który już zapowiedział wniosek o uzasadnienie orzeczenia. Natalia W. podczas ogłoszenia wyroku płakała. – Dla mnie życie już się skończyło – powiedziała w ostatnim słowie morderczyni.