Niewykluczone, że niebawem zostanie zorganizowana jeszcze jedna akcja ratunkowa pod Nanga Parbat, mająca pomóc uwięzionemu tam Tomaszowi Mackiewiczowi. Członkowie polskiej zimowej wyprawy na K2 są gotowi, by wznowić poszukiwania himalaisty. By tak się jednak stało, muszą zostać spełnione trzy warunki.

Od niedzieli, gdy okazało się, że polska ekipa ratunkowa nie jest w stanie pomóc uwięzionemu w ścianie Nanga Parbat Tomaszowi Mackiewiczowi, nasiliły się działania kilku prywatnych osób, które robią co mogą, aby została wznowiona akcja poszukiwawcza zaginionego Polaka.

Apelował o to przede wszystkim ojciec Polaka, Witold Mackiewicz, który twierdził, że jego syn już kiedyś przeżył 6 dni w jamie śnieżniej na podobnej wysokości, więc jest bardzo prawdopodobne, że himalaista wciąż żyje.

„Jesteśmy w to zaangażowani i wierzymy, że do Tomka można dotrzeć” – mówił „Wprost” Michał Maciej Lisiecki, który wraz z gronem specjalistów (przy wsparciu m.in. płk. Piotra Gąstała i gen. Waldemara Skrzypczaka) i ojcem Mackiewicza organizuje ponowną akcję ratunkową.

Lisiecki otrzymał informacje od menadżera Adama Bieleckiego, który w weekend uratował Francuzkę Elisabeth Revol pod Nanga Parbat, że członkowie narodowej zimowej wyprawy na K2 są gotowi w każdej chwili wrócić w Himalaje i wznowić akcję ratunkową dla Tomasza Mackiewicza.

„Informacja od Adama i chłopaków: są gotowi iść ratować Tomka. Muszą być spełnione trzy warunki: 1. Helikopter musi ich wysadzić na wysokości 6500-7000 metrów. 2. Pogoda musi sprzyjać. 3. To musi się wydarzyć w ciągu 24 godzin” – przekazał Janusz Niedbała, menadżer Bieleckiego.

W poniedziałek Adam Bielecki na Twitterze napisał, że nie ma szans, aby polska ekipa ruszyła pod Nanga Parbat.

W południe w Ministerstwie Spraw Zagranicznych miało się odbyć spotkanie z organizatorami akcji. Zorganizowanie ponownego ratunku dla Mackiewicza będzie jednak niezwykle trudne. W trakcie poprzedniej akcji helikopter pakistańskiej armii wysadził członków ekipy na wysokości ok. 4850 m. To pierwszy jak dotąd przypadek, gdy helikopter wylądował tak wysoko na Nanga Parbat. Wyrzucenie ekipy ratunkowej na wysokości powyżej 6 tys. metrów może się okazać niemożliwe. Drugą sprawą jest koszt zorganizowania śmigłowca. Ponowna akcja ratunkowa to wydatek rzędu 50 tys. dolarów. Nie wiadomo, kto miałby zapłacić za ponowne wynajęcie helikoptera.

Niesprzyjające są także prognozy pogody na najbliższe kilka dni. Pod Nanga Parbat aż do czwartku 1 lutego przewiduje się śnieżyce i wiatr wiejący z prędkością 70-100 km/h. W takich warunkach wspinacze najprawdopodobniej nie będą mogli przeprowadzić akcji ratunkowej. Zwłaszcza, że nawet jeśli Tomasz Mackiewicz wciąż żyje, nie będzie w stanie poruszać się o własnych siłach. Okno pogodowe zapowiadane jest dopiero na piątek 2 lutego.

Tegoroczna próba zdobycia Nanga Parbat zimą była siódmą dla Tomasza Mackiewicza i czwartą dla Elisabeth Revol. Wspinacze najprawdopodobniej osiągnęli szczyt 25 stycznia, co oznacza, że jako drudzy w historii stanęli na szczycie „Nagiej Góry” zimą.  Jednak już na szczycie Mackiewicz zaczął mieć poważne problemy zdrowotne. Dopadły go choroba wysokościowa i ślepota śnieżna. Revol sprowadziła Polaka na wysokość 7250 m i upewniwszy się, że nie jest w stanie mu pomóc, zostawiła go osłoniętego w lodowej jamie. Sama zmagając się z odmrożeniami zeszła na wysokość ok. 6700 metrów, gdzie znalazła ją ekipa ratunkowa.

W nocy z soboty na niedzielę do himalaistki dotarli członkowie narodowej zimowej wyprawy na K2 – Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala i Jarek Botor. Wspinacze nadludzkim wysiłkiem pokonali w nocy pionową oblodzoną ścianę, by uratować życie Revol. Niestety, nie byli w stanie pomóc Tomkowi ze względu na fatalne warunki pogodowe i praktycznie zerowe szanse na odnalezienie go.

W niedzielę ok. 10 rano Revol została przetransportowana do szpitala w Islamabadzie, natomiast ekipa ratunkowa powróciła do bazy pod K2. Jeśli nie uda się zorganizować ponownej wyprawy ratunkowej, Tomasz Mackiewicz na zawsze pozostanie na górze, którą tak pokochał.

Źródło: fakt.pl

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!