Dwa dni po Świętach Bożego narodzenia dwuletnia Brianna Flower radośnie bawiła się ze swoim starszym bratem. Niestety następnego dnia dziewczynka zmarła. Prześwietlenie w szpitalu wykazało co było „zabójcą” dziewczynki.

Nikt nie powinien przeżyć swoich dzieci. Jest to niesamowita tragedia dla rodziny gdy najmłodsi odchodzą. Jednak jeszcze bardziej przykre jest to gdy można było łatwo zapobiec śmieci dziecka. Ta historia spotkała parę ze Stanów Zjednoczonych Stephanie i Briana Florerów. Ich córka tuż po Świętach Bożego Narodzenia dostała wysokiej gorączki, jednak rodzice pomyśleli, że to zwykła infekcja i że samo przejdzie.

Niestety stan dziewczynki szybko się pogorszył. Dziecko zaczęło wymiotować dużą ilością krwi. Wtedy rodzice wezwali pogotowie. Lekarze szybko zdiagnozowali dziewczynkę i podjęli decyzję o natychmiastowej operacji. Niestety pomimo ponad dwugodzinnej operacji lekarzom nie udało się powstrzymać krwawienia. Wszystkiemu winna okazała się mała bateria. Lekarze podejrzewają, że dziewczynka połknęła baterię, z której wylał się kwas i przeżarł przez ściany przełyku i uszkodził tętnicę. „W jednej chwili wszystko było super, a w następnej chwili już nie żyła” ? wspomina zrozpaczony dziadek dziewczynki.

Brianna połknęła 6 baterii w ciągu tygodnia przed śmiercią. Teraz rodzice i dziadkowie dziewczynki są zdruzgotani i chcą przestrzec wszystkich innych rodziców. Chcą przekazać wszystkim, żeby nie trzymali małych baterii w zasięgu dziecka. To są bardzo niebezpieczne przedmioty, które mogą spowodować śmierć dziecka. W USA w latach 2005-2014 zgłoszono 11940 połknięć baterii przez dzieci poniżej 6 roku życia, z tego 15 dzieci zmarło, a 101 miało poważne komplikacje zdrowotne.

Pomóż nam pomóc rodzinie Brianny ostrzec innych. Udostępnij ten artykuł. Niech każdy dowie się jak niebezpieczne mogą być te niepozorne malutkie baterie! Miejmy nadzieję, że więcej dzieci nie spotka los podobny do Brianny

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!