Od rana w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu trwa sekcja zwłok Magdaleny Żuk. Wczoraj ciało kobiety zostało sprowadzone do Polski. To już druga sekcja. Pierwszą przeprowadzono w Egipcie. To właśnie tam doszło do tragedii. Polka zmarła 30 kwietnia w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach.

Na wyniki dzisiejszej sekcji trzeba będzie poczekać przynajmniej dwa, trzy tygodnie. Niezwykle ważne dla sprawy będą wyniki badań toksykologicznych i biologicznych. Sekcja przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu ma dać odpowiedź na pytanie, jakie były przyczyny śmierci Magdaleny Żuk.

Różne hipotezy

We wtorek śledczy zajmujący się sprawą śmierci Magdaleny Żuk poinformowali, że biorą pod uwagę różne wersje wydarzeń – badają związek z handlem ludźmi, handlem narkotykami oraz śmierć 27-latki bez udziału osób trzecich. Jedna z hipotez zakłada załamanie nerwowe i samobójstwo. Śledczy nie wykluczają jednak, że Polka została zamordowana – i w takim też kierunku prowadzone jest postępowanie. Śledztwem zajmuje się specjalna grupa.

Wiadomo, że ze wstępnego raportu medycznego wynika, że obrażenia, jakich doznała Magdalena Żuk były charakterystyczne dla upadku z wysokości. Śledczy podkreślili, że na jej ciele nie było śladów świadczących o użyciu przemocy wobec niej.

Przypomnijmy, w pierwszej sekcji zwłok, która odbyła się w Egipcie, uczestniczył polski prokurator oraz biegły z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Pełnili oni jednak rolę jedynie obserwatorów, sporządzali notatki.

Tylko do tej pory ws. śmierci Magdaleny Żuk śledczy przesłuchali kilkadziesiąt osób. 55 z nich miało wnieść wiele do sprawy. To opinia policji. Wiadomo, że zeznania świadków nie są zbieżne, przedstawiają oni różne relacje.

– Materiał dowodowy daje nam ogromną wiedzę. Wszystko jest teraz weryfikowane przez śledczych – mówił we wtorek Piotr Leciejewski, z-ca Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu.

– Sprawa ma dla nas charakter priorytetowy. Zrobimy wszystko, żeby wyjaśnić przyczyny śmieci Magdaleny Żuk – mówił Marek Gołębiowski, szef Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Zdaniem śledczych nie ma żadnych przesłanek, by stwierdzić, że związek ze śmiercią Magdaleny Żuk miał coś wspólnego jej chłopak Markus. Rodzina i znajomi kobiety twierdzą, że nie leczyła się ona psychiatrycznie.

Tajemnicza śmierć Magdaleny Żuk

Przypomnijmy, Magdalena Żuk, ostatnio mieszkała we Wrocławiu, poleciała do egipskiego kurortu Marsa Alam 25 kwietnia. To miała być wycieczka niespodzianka dla jej chłopaka Markusa. Ostatecznie kobieta pojechała sama, bo okazało się, że jej partner nie miał ważnego paszportu.

Wiadomo, że od początku podróży 27-latka była w kontakcie telefonicznym z chłopakiem. Później jednak kontakt z kobietą zaczął się urywać. W ostatniej rozmowie z partnerem Magdalena Żuk prosiła go, by zabrał ją z Egiptu jak najszybciej do Polski. Na nagraniu, które trafiło do sieci widać dokładnie, że kobieta jest mocno przestraszona i roztrzęsiona. Cały czas płacze. Nie wiadomo jednak, co jest powodem jej zachowania.

Chłopak 27-latki zaniepokojony zachowaniem partnerki, w porozumieniu z touroperatorem i polskim przedstawicielstwem dyplomatycznym w Kairze, zaplanował wcześniejszy powrót kobiety do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, 27-latki nie wpuszczono jednak na pokład samolotu i przewieziono ją do szpitala, gdzie doszło do tragedii. Kobieta miała wyskoczyć z pierwszego lub drugiego piętra szpitala.

Po upadku najpierw trafiła na oddział intensywnej terapii, a następnie została przetransportowana do szpitala w Hurghadzie, gdzie 30 kwietnia zmarła w wyniku doznanych obrażeń. W zeszłym tygodniu do sieci trafiło nagranie z monitoringu szpitala w Marsa Alam. Widać na nim jak kobieta szarpie się z personelem, próbuje uciec.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz