Ciężko chory Krzysztof Jędrzejczak (46 l.) z Konina samotnie wychowuje syna Gracjana (15 l.). Jedynym ich dochodem są zasiłki i alimenty na dziecko, które płaci jego matka mieszkająca w Niemczech. Mężczyzna wystąpił o pieniądze z programu 500+, ale od prawie dwóch lat nie może się ich doczekać! Dlaczego?

Kłopoty pana Krzysztofa zaczęły się, gdy opuściła go żona. Najpierw pracowała w Niemczech od czasu do czasu, ale kilka lat temu postanowiła tam zostać. – O tym, że ma innego, dowiedziałem się z facebooka – zwierza się mężczyzna, który został sam z synem.

Dwa lata temu pan Krzysztof rozwiódł się. Żona zaczęła płacić 400 zł alimentów na Gracjana. Do tego dochodzą świadczenia z opieki społecznej – razem ledwie tysiąc złotych. – W 2017 r. złożyłem podanie do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie o 500+, bo ja nie miałem i nie mam żadnych dochodów – wyjaśnia mężczyzna.

MOPR doskonale znał sytuację, ale nie mógł przyznać samotnemu ojcu świadczenia, bo matka chłopca mieszka w Niemczech. A takimi przypadkami zajmuje się Urząd Wojewódzki w Poznaniu. I do dziś nic się nie dzieje! – Zadzwoniłem tam i dowiedziałem się jedynie, że moja sprawa nadal nie jest rozpatrzona – mówi zdenerwowany samotny ojciec.

Państwo jest winne już panu Krzysztofowi prawie 10 tys. zł za zaległe 500+. Ojciec bardzo przeżywa tę sytuację. Od tego wszystkiego miał dwa wylewy krwi do mózgu – w lipcu 2018 r. i dwa tygodnie temu. Gdy za drugim razem był w szpitalu, dostał pismo z urzędu wojewódzkiego z informacją, że rozpatrzenie jego sprawy znów zostało przesunięte – do końca lutego.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!