Presley Stockton zmarł zaledwie dzień po przyjeździe do czterogwiazdkowego hotelu Paradise Park w Los Cristianos na rodzinne wakacje. Brytyjski czterolatek utonął w hotelowym basenie na Teneryfie, po tym, jak zdjął nadmuchiwane rękawki z ramion. Przeprowadzono dochodzenie wyjaśniające okoliczności tej tragedii

Do wypadku doszło we wrześniu zeszłego roku, a teraz zakończyło się dochodzenie w tej sprawie. Chłopiec został wyciągnięty z basenu po tym, jak zauważono jego ciało unoszące się na wodzie.

Sanitariusze i ambulans powietrzny zostali wezwani do kompleksu hotelowego około godziny 15.40, ale mimo najlepszych starań, nie byli w stanie go zreanimować.

Badanie pośmiertne przeprowadzone w Royal Manchester Children’s Hospital wykazało, że mały Presley, zmarł z powodu utonięcia.

W wyniku dochodzenia dowiedziano się, że Presley był „bardzo podekscytowany” wyjazdem z rodziną i przyjaciółmi, zwłaszcza z jego matką Kirsty Jolley i tatą Petera Stocktona.

Krewni nie uczestniczyli w rozprawie, która składała się wyłącznie z pisemnych oświadczeń policji, personelu medycznego i członków rodziny Presleya.

W porze obiadowej wczesnym popołudniem chłopiec poskarżył się, że nie może jeść prawidłowo z nadmuchiwanymi rękawkami na ramionach, więc rodzice je zdjęli. Niedługo potem, chłopiec udał się nad basen z grupą swoich przyjaciół.

– Nagle jego ojciec usłyszał jedno z dzieci krzyczących „Presley „. – relacjonował starszy koroner Alan Walsh. – Odkryto, że znajduje się w basenie. Został wyciągnięty, podjęto próby jego reanimacji, ale niestety zmarł w hotelu.

Członkowie rodziny twierdzili, że jedyny ratownik dyżurny tego popołudnia „rozmawiał z dziewczynami przy basenie”, gdy doszło do tragedii.

Od tego czasu zarząd hotelu zadecydował, że na basenie w tym samym czasie będzie pracować zawsze dwóch ratowników.

Starszy koroner Walsh uznał, że śmierć Presleya była nieszczęśliwym wypadkiem.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!