Agnieszka Chylińska: Umierałam z rozpaczy. Uśmiech na twarzy to tylko gra pozorów
Agnieszka Chylińska ciągle nie czuje się spełniona. Histeryczny śmiech to tylko maska, pod którą chowa prawdziwe emocje. – Jestem zakompleksiona i nieśmiała – wyznała w jednym z wywiadów.

O jej życiu prywatnym wiemy tyle, ile sama nam powie. Agnieszka Chylińska emocjami i tym co czuje, dzieli się głównie przez swoją twórczość. Trudno namówić ją do zwierzeń. Teraz dowiadujemy się, że jej życie nie jest wcale takie kolorowe, jak jej obecny wizerunek.

Nowy start

Swój drugi solowy album „Forever Child” wydała po siedmiu latach przerwy od muzyki. Wtedy wydawało się, że za pomocą chwytliwych kawałków, Chylińska rozliczyła się z przeszłością. Jednak teraz wyznaje, że nie do końca uporała się ze wszystkim, co dawniej ją gnębiło.

– Umierała z rozpaczy – wykrzykuje w rozmowie z „Show”.

Agnieszka Chylińska niejednokrotnie powtarzała, że przez opiekę nad dziećmi zmęczyła się macierzyństwem. Po pewnym czasie zaczęła czuć się jak w klatce. I choć dla swoich dzieci, jak zapewnia, zrobiłaby wszystko, to w pierwszej kolejności musiała zawalczyć o dawną siebie. Przez kilka lat z dala od sceny, pozostając tylko w roli matki, nie czuła się sobą.

„Wyżyłować się”

Z czasem poczuła się wypalona, bliska depresji, a małżeństwo zawisło na włosku. Do tego jej fani zauważyli, że ich idolka chudnie w zastraszającym tempie. I choć w mniemaniu artystki był to sposób na nowy image, to psychologowie mają w tym temacie nieco odmienne zdanie.

– Często osoby cierpiące na brak równowagi psychicznej w sposób przesadny kontrolują swoją wagę, bo wiedzą, że to jedyna rzecz w ich życiu, na którą naprawdę mają wpływ – wyznaje dwutygodnikowi jeden z psychologów.

Zresztą, w rozmowie z Magdą Mołek była wokalistka O.N.A przyznała wprost, że lubi coś sobie „wyżyłować”. Za wszelką cenę chciała udowodnić sobie wówczas, że macierzyństwo i życie rodzinne nie są w stanie ograniczyć jej scenicznego ducha.

„Pink Punk”

I choć Chylińska nie zaprzeczała nigdy, że pogubiła się próbując sprostać w życiu prywatnym i zawodowym, to nic nie wskazuje jeszcze na to, żeby wyszła na prostą. Przez długi czas mówiło się nawet, że przechodzi kryzys wieku średniego. Wymowny singiel „Królowa łez” nie pozostawiał złudzeń. Artystka grubą kreską chciała odciąć się od przeszłości.

Ale teraz w jej życiu zawodowym widać nowy horyzont. Chylińska wydaje trzecią solową płytę o przewrotnym tytule „Pink Punk”. Tym razem nie zanosi się na wielkie zmiany, a już na pewno nie wizerunkowe.

Od długiego czasu piosenkarka przyzwyczaja nas do swoich szalonych metamorfoz. Co chwila zmienia kolor włosów, a na jej ciele pojawiają się coraz to nowe tatuaże.

Obdarzona ogromnym poczuciem humoru, nie zapomina o dystansie do siebie. – Ja siebie czasami lubię, a czasami nie cierpię, jestem osobą zakompleksioną i nieśmiałą – przyznała w komentarzu do programu „Mam Talent TV”.

Agnieszka powiedziała także, że nie tęskni za swoim dawnym wyglądem. Teraz czuje się jak ryba w wodzie.

– Z dawnej mnie zostawiłabym sobie tylko większy biust. Na „Forever Child” umierałam z rozpaczy, leżąc na deskach. Płyta „Pink Punk” to moment, kiedy wstałam i z histerycznym śmiechem postanowiłam biec przed siebie. Życie mnie poobijało, a może to ja poobijałam się o życie, chcąc zawsze więcej czuć i brać wszystko bez pytania „czy można” – dodała.

Najnowsze muzyczne dzieło Agnieszki Chylińskiej „Pink Punk” swoją premierę będzie miało już 26 października.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!