Epidemia boreliozy wśród gwiazd. Barbara Kurdej-Szatan, Magdalena Piekorz, Kasia Kowalska, Avril Lavigne
Borelioza atakuje każdego roku dziesiątki tysięcy Polaków. Wśród zakażonych plejada gwiazd. Teraz m.in. Barbara Kurdej-Szatan chce podnieść świadomość ludzi na temat tej choroby.

Lekarze biją na alarm i przestrzegają przed boroliozą. – Wielu młodych ludzi porusza się o kulach czy na wózkach, bo nie zostali skutecznie zdiagnozowani i nie byli właściwie leczeni – przestrzega Rafał Reinfuss, prezes Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę. O swoim przebiegu choroby opowiedziała niedawno m.in. Barbara Kurdej-Szatan.

Borelioza zazwyczaj zaczyna się od błahych objawów. Jak czytamy we „Wproście”, u Barbary Kurdej-Szatan zaczęło się od bólu ręki, a później pojawiły się miejscowe bóle mięśniowe i obrzęki. Później zaczęły się problemy ze skórą. Ale to nie jedyne symptomy, na które warto zwrócić uwagę.

Objawy skórne to jedno, ale oznak wskazujących na to, że jesteśmy zakażeni boreliozą jest znacznie więcej. Może pojawić się drętwienie rąk czy nóg, skurcze, zaburzenia smaku czy zapalenia stawów, zaniki pamięci i zaburzenia słuchu.

Ostatnio o zmaganiach z boreliozą opowiedziała także Avril Lavigne w swoim najnowszym kawałku „Head above tha water”. Artystka wróciła na scenę po pięciu latach milczenia. Jej najnowsze muzyczne dzieło pełne jest osobistych wyznań. Piosenkarka musiała zawiesić karierę po tym, jak zdiagnozowano u niej boreliozę.

– Pewnej nocy myślałam, że umrę, i zaakceptowałam to, moja mama położyła się ze mną w łóżku i mnie przytuliła. Czułam, że tonę. Modliłam się: Boże, pomóż utrzymać mi głowę nad wodą – powiedziała w jednym z wywiadów artystka, tłumacząc tytuł singla.

Jak podaje „Wprost”, diagnozowanie choroby u kanadyjskiej gwiazdy trwało niemal 8 miesięcy. Wynikiem tak długiego oczekiwania na potwierdzenie obecności boreliozy jest fakt, że nie ma testów potwierdzających lub wykluczających boreliozę. Dostępne są jedynie testy, które wykazują, czy kiedykolwiek w przeszłości nasz organizm walczył z zakażeniem krętkami wywołującymi chorobę, a nie czy walczy z nimi obecnie.

Prezydent George W. Bush po powrocie z wakacji w 2007 r. zauważył na nodze dużą czerwoną plamę – okazało się, że był to rumień wędrujący, czyli typowy objaw boreliozy.

Dwa lata temu także Kasia Kowalska powiedziała w programie Kuby Wojewódzkiego, że walczy z boreliozą u brazylijskich szamanów, lecząc się wywarem z ayahuasca. Co najdziwniejsze, dzisiaj artystka nie ma stuprocentowej pewności, czy to była borelioza. Objawy choroby są bardzo niespecyficzne, co nie ułatwia jej rozpoznania.

Na szczere wyznanie na łamach „Wprostu” zdobyła się także reżyserka Magdalena Piekorz. – Wracam do życia – czytamy.

– Dwa tygodnie po urodzinach z zupełnie zdrowej i aktywnej osoby z dnia na dzień stałam się wrakiem człowieka. Ból rozłożył mnie na łopatki, rozpadałam się na kawałki. Pojawił się paraliżujące bóle głowy, zatok, oczu i prawej strony twarzy. Myślałam, że to przeziębienie, ale mimo leków ból się nasilał. Do tego dziwny katar. Mogłam wylewać całe wiadra z nosa – wyznaje Magdalena Piekorz.

Jak mówią eksperci, nie wszystkie kleszcze są zakażone krętkami Borrelia (szacuje się, że ma je kilka procent tych owadów) i nie każde ukłucie przez zakażonego kleszcze kończy się zachorowaniem na boreliozę. Kluczowe jest jak najszybsze rozpoznanie choroby. Nieoczywiste objawy powiązane mogą być z wieloma innymi dolegliwościami, z którymi zmaga się nasz organizm.

– Szybka prawidłowa diagnoza może być w tej sytuacji na wagę złota – tłumaczy dr hab. Brygida Knysz.

 

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!