14 października był Dniem Edukacji Narodowej i w związku z tym w wielu szkołach następnego dnia miały odbyć się gale i wręczanie miłych upominków dla nauczycieli. Tak też było w jednej ze stołecznych podstawówek do których chodzi córka Ireny.

O tym jak wyglądała tak zwana „zrzutka na prezent” i co rodzice chcieli kupić, w wiadomości opisała Pani Irena kilka dni wcześniej
Chyba każdy w Polsce wie, że za kilka dni będzie dzień nauczyciela, a w związku z tym rodzice zazwyczaj składają się na prezent dla pedagoga. Mam trójkę dzieci w wieku już pełnoletnim i małą Maję, która poszła teraz do podstawówki. Syn i córka, którzy skończyli już edukację, zawsze składali się na prezenty dla nauczyciela, które były dosłownie drobnostką. Jednak w tej szkole doszło do czegoś w czym ja osobiście nie chcę uczestniczyć

„Mama z rady rodziców, która jest bardzo działającą aktywistką, a jej syn chodzi z Mają do klasy, powiedziała, że wstydem byłoby składać się po 10-20 zł dla nauczyciela na prezent”
Uznała, że najlepiej będzie, jeśli złożymy się po 100 zł od dziecka, ale i tak ona uważa, że jest to minimum. Rozejrzałam się po klasie i spojrzałam na miny rodziców, którzy przytakiwali jej i tylko tak naprawdę ja byłam oburzona faktem, że mam składać się na obcą osobę 100 zł, gdzie swojej siostrze nie daję droższego prezentu na urodziny lub imieniny.

Nie miałam zamiaru siedzieć cicho, dlatego wstałam i powiedziałam: „Nasza wychowawczyni oczywiście jest bardzo miła, uprzejma i wydaje mi się, że dobrze dba nasze dzieci, ale 100 złotych od każdego ucznia daje 2800 zł, co moim zdaniem jest przesadą. Dzień nauczyciela nie jest raz na 10 lat tylko co roku i macie państwo zamiar co roku składać się po 100 zł dla jednego nauczyciela?

Aktywistka oczywiście była oburzona tym, co powiedziałam i też miała do mnie kilka słów:„A jak pani sobie to wyobraża? Że damy naszej wychowawczyni kwiatki albo bombonierkę? Zdajemy sobie sprawę, że pani jest starsza i niektórych rzeczy może nie rozumieć, ale takie prezenty były modne w latach 90-tych, a nie teraz. Jeśli pani chce, nie musi pani się składać, ale wtedy na kartce napiszemy, że prezent jest od nas wszystkich, ale oprócz pani córki”.

Szczerze mówiąc to ręce mi opadły, bo poczułam się szantażowana i niestety złożyłam się na ten prezent, ale w domu mój mąż powiedział mi parę słów, że następnym razem nie ma takiej opcji, abym się składała, bo to nie jest osoba nam bliska a nauczyciel, który pełni swoje obowiązki i można mu podziękować, dając kwiaty czy bombonierkę albo fajną książkę, ale nie wycieczkę zagraniczną, bo taki prezent rodzice wybrali dla naszej wychowawczyni

Czy waszym zdaniem to przesada, a może właśnie tak powinno wynagradzać się nauczycieli?
*zdjęcie ma charakter poglądowy

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!