Jak to w małżeństwie doszło do spięcia i by ukoić nerwy, wyszedłem z domu. Żona myślała, że chcę się zabić i wezwała policję. Gdy odnaleźli mnie mundurowi, o mały włos nie wyprawili mnie na tamten świat! – mówi Adam Cichecki (38 l.) z Sanoka na Podkarpaciu, który twierdzi, że padł ofiarą brutalnej interwencji policjantów.

Błacha sprzeczka z żoną i teściową pociągnęła za sobą nieoczekiwany splot wydarzeń. Mężczyzna uciął rozmowę sloganem: „lepiej się powiesić, niż z babami gadać” i trzasnął drzwiami. Pojechał do matki.

Zaniepokojona żona nie mogąc się z nim skontaktować, wezwała policję. Razem z synem wsiadła w radiowóz i zaczęła szukać męża. Po chwili pan Adam został odnaleziony. I na tym interwencja mogłaby się zakończyć, ale funkcjonariusze uznali, że… mężczyznę trzeba zabrać na badania do szpitala psychiatrycznego.

– Byłem u siebie, zachowywałem się spokojnie. Tłumaczyłem im, że nic mi nie jest i nigdzie nie jadę. Prosiłem, aby po prostu wyszli – odpowiada 38-latek. Stał w kuchni. Wtedy dwóch ratowników i dwóch policjantów rzuciło się na niego z kaftanem bezpieczeństwa. – Powalili mnie na podłogę. Byłem bity, jeden z nich przyduszał mi butem głowę – mówi poszkodowany.

Żona i matka błagały mundurowych, aby przestali. Płakał 8-letni syn. – To był brutalny atak. Jak mogli tak potraktować niewinnego człowieka? – mówi zbulwersowana pani Urszula, matka 38-latka, która pobiegła wzywać na pomoc sąsiadki. Dopiero wtedy funkcjonariusze odpuścili. Zażądali oświadczenia od rodziny, że mężczyzna zostaje pod jej opieką i odjechali. – Tak powinni zrobić na samym początku, a nie dopuszczać takich nadużyć – tłumaczy pan Adam.

Kiedy policjanci odjechali, nagle poczuł ostry ból w klatce piersiowej, zaczął cały sinieć. Trafił do szpitala, gdzie stwierdzono zawał serca. Na oddziale przeleżał 8 dni. – Otarłem się o śmierć. Mój zmarły tata był policjantem. Wiem jaka to praca. Ale on starał się zawsze służyć ludziom. A tu chodziło tylko o to, aby pokazać władzę. To była zupełnie nie uzasadniona interwencja – dodaje pan Adam. Był to już jego trzeci zawał.

Sprawę bada prokuratura, ale informacji nie udziela. – Czekamy na jej ustalenia. Każdy ma prawo do złożenia skargi na zasadność działania funkcjonariuszy – stwierdza st. asp. Anna Oleniacz z sanockiej policji.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!