Dramatyczne sceny rozegrały się na jednej z ulic w Wałbrzychu (woj. dolnośląskie). Na 8-letnią dziewczynkę, która szła z ojcem i koleżanką, rzucił się amstaff. Pies prowadzony przez 15-latkę zupełnie niespodziewanie zaatakował dziecko. Ojciec 8-latki, próbując ratować córkę, skaleczył zwierzę. Zdjęcia rannego amstaffa obiegły internet i wywołały falę hejtu na rzekomego oprawcę, który skatował psa.

W niedzielę wieczorem, 9 grudnia, w rejonie skrzyżowania ulic Zajączka z Limanowskiego doszło do dramatu. 8-latka odprowadzała wraz z tatą swoją koleżankę do domu. Gdy już byli niedaleko na dziewczynkę rzucił się amstaff. Pies był prowadzony na smyczy przez 15-latkę, która była w towarzystwie kolegi i koleżanki.

– Relacje obu stron niemal się nie różnią. Kiedy się mijali, pies nagle i niespodziewanie zaatakował 8-latkę. Amstaff złapał dziewczynkę za lewę przedramię i nie chciał puścić – powiedział Fakt24 sierż. szt. Marcin Świeży z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu. – W tym momencie obie strony próbowały odciągnąć psa od dziecka. Zwierzę jednak nie reagowało – podkreślił rzecznik wałbrzyskiej policji.

Ojciec 8-latki, żeby ratować córkę, wyciągnął z kieszeni podręczny scyzoryk i dwukrotnie uderzył nim w głowę zwierzęcia. Dopiero za drugim razem amstaff puścił dziecko. Dziewczynkę natychmiast przewieziono do szpitala. Na szczęście obrażenia 8-latki nie okazały się poważne. Amstaffem zaś zajął się weterynarz.

O sprawie zrobiło się głośno za sprawą obrończyni praw zwierząt, która umieściła na Facebooku zdjęcie rannego psa. Kobieta szukała rzekomego oprawcy, który miał brutalnie zaatakować amstaffa. Za jego znalezienie wyznaczyła nawet nagrodę. Historia okazała się jednak zgoła inna niż opisywała ją kobieta. W poniedziałek, 10 grudnia, na wałbrzyską komendę zgłosił się ojciec 8-latki.

– Policjanci ustalili, że z psem szła 15-letnia córka właścicielki amstaffa – przekazał Fakt24 sierż. szt. Marcin Świeży. Nastolatka została przesłuchana w obecności matki. Z jej zeznań wynika, że pies miał założony kaganiec, gdy wychodziła z domu, ale w trakcie spaceru zdjęła go. Swoje zachowanie tłumaczyła tym, że na ulicy nie było tylu ludzi, bo była późna pora.

Rzecznik wałbrzyskiej policji podał, że 15-latka usłyszała zarzut związany z „niezachowaniem nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu psa i dopuszczeniem do pogryzienia pokrzywdzonej, co naraziło ją na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. O ewentualnej karze zadecyduje sąd rodzinny.

Sierż. szt. Marcin Świeży w czasie rozmowy z Fakt24 zwrócił uwagę na rozpowszechnianie niesprawdzonej informacji, która może wywołać falę hejtu. – Najpierw trzeba ustalić fakty, a nie kogoś napiętnować – zaznaczył oficer prasowy.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!