Krzysztof Hołowczyc przez najbliższe trzy miesiące nie będzie mógł prowadzić samochodu. Jest to kara za jazdę z nadmierną prędkością. Słynny kierowca rajdowy został złapany przez policjantów na terenie gminy Nowa Ruda na Dolnym Śląsku.

Hołowczyc jechał w terenie zabudowanym z prędkością 113 kilometrów na godzinę. A to oznacza, że przekroczył dozwoloną prędkość aż o 63 km/h! Jazdę znanego rajdowca udało się sfilmować funkcjonariuszom drogówki w radiowozie z wideorejestratorem. Trzykrotny rajdowy mistrz Polski (w latach: 1996, 1996 i 1999) nie otrzymał od policjantów żadnej taryfy ulgowej. Stracił prawo jazdy na trzy miesiące.

Krzysztof Hołowczyc próbował się tłumaczyć, że spieszył się na konferencję dotyczącą… bezpieczeństwa na drogach. Rajdowiec od kilku lat jest ambasadorem fundacji „Kierowca Bezpieczny”.

Swoją relację z tego zdarzenia przedstawił również sam Hołowczyc. Twierdzi, że ze względu na zbyt niskie ciśnienie kół w radiowozie pomiar prędkości był niedokładny, bo jechał poniżej 100 km/h.

„To kolejny przykład, jak ta nieprecyzyjna, obarczona wieloma wadami metoda policyjnego pomiaru prędkości, którą łatwo zafałszować choćby naciskając w trakcie pomiaru nawet na kilka sekund pedał gazu w radiowozie, może wywołać dotkliwe sankcje, szczególnie dla kogoś takiego jak ja, kto bez samochodu nie istnieje…” – napisał rajdowiec.

Jak pewnie wiecie już z mediów wczoraj straciłem prawo jazdy na 3 miesiące. Sytuacja w zasadzie banalna. Jedziemy sobie…

Opublikowany przez Krzysztof Hołowczyc na 2 marca 2018

To nie pierwszy raz, kiedy Krzysztof Hołowczyc przekroczył przepisy ruchu drogowego. W październiku 2013 roku policja zatrzymała go, gdy pędził nissanem GT-R. Na terenie, gdzie widniało ograniczeniu do 90 km/h, rajdowiec pędził ponad 160 km/h. Nie przyjął wówczas mandatu i sprawa trafiła do sądu.

Potem został ukarany grzywną w wysokości 4 tys. zł i 2600 zł kosztów sądowych.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!