Jakakolwiek przemoc ze strony dorosłych wobec dzieci powinna być natychmiast zgłaszana policji. Jeśli widzimy, że coś niepokojącego dzieje się na ulicy lub w innym miejscu publicznym, nie możemy przechodzić obok tego obojętnie.

Ola nie zdążyła zareagować w odpowiednim momencie i teraz bardzo mocno żałuje, ale chce podzielić się swoją historią, aby ostrzec i wyczulić dorosłych na pewien problem

Jechała na spotkanie ze znajomymi, gdy na przystanku tramwajowym zobaczyła zapłakaną dziewczynkę. Mogła mieć około siedmiu lat. Padało wtedy, a ona była w samej bluzie i tenisówkach.

„Byłam przekonana, że musiała się zgubić, dlatego podeszłam do niej i zapytałam, czy w jakiś sposób mogę jej pomóc”
Ona nie przestawała płakać, ale udało jej się powiedzieć, że czeka na mamę, która przyjedzie z jej braciszkiem autobusem. Zapytałam w takim razie dlaczego ona jest tutaj sama i dlaczego nie ma kurtki. Dziewczynka powiedziała, że mama ją ukarała i nie pozwoliła jej jechać z nimi autobusem i kazała jej czekać godzinę na przystanku aż oni będą wracać od lekarza.

Szczerze mówiąc zupełnie mi się to nie mieściło w głowie, jak można zostawić małe dziecko na przystanku wieczorem i nie przejmować się nawet, co się z nim dzieje. Pomyślałam sobie, że poczekam na tę kobietę i zwrócę jej uwagę, a jeśli ona nie będzie potrafiła racjonalnie tego wytłumaczyć, to zgłoszę to na policję

„Kobieta po chwili pojawiła się z dzieckiem i zaczęła szarpać Julię. Wtedy już nie wytrzymałam i podeszłam do niej”

Powiedziałam, że nie może być tak, że ona zachowuje się w ten sposób wobec własnego dziecka, narażając ją przede wszystkim na utratę zdrowia, ale i życia, ponieważ nie wie czy dziecko nie zostałoby wykorzystane przez jakiegoś pedofila, gdy stoi tak samo na przystanku.

Ona spojrzała na mnie i powiedziała:

„Niech się pani nie w***ala, bo to nie jest pani dziecko to po pierwsze. Po drugie, jeżeli dziecko jest niegrzeczne, rodzic ma obowiązek, by ukarać i pokazać, gdzie jego miejsce. Po trzecie to jest moje dziecko i jak będę chciała, to mogę zrobić z nim, co tylko chcę, ponieważ ja je urodziłam a nie pani”

Szczerze mówiąc byłam w takim szoku, że nie wiedziałam, co mam powiedzieć, bo złość we mnie tak wzbierała, że myślałam, że mnie rozniesie. Nawet nie wiem, kiedy ta kobieta z dziećmi wsiadła do autobusu. Próbowałam wsiąść za nimi, ale kierowca odjechał.

Dlatego też apeluję do was, abyście zawsze mieli oczy dookoła głowy i gdy tylko widzicie coś niepokojącego od razu reagujcie, nie czekając nawet na słowa wytłumaczenia

Jak można tak traktować swoje dziecko?

*Zdjęcia mają charakter poglądowy

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!