47-latek zginął na miejscu. Jego 11-letni syn dwa dni później. Obaj byli niewinnymi ofiarami

Niestety, lekarzom nie udał się uratować życia 11-letniego chłopca. Ciężko ranny trafił do szpitala w Rzeszowie po piątkowym wypadku na S19 w Stobiernej (woj. podkarpackie). Chłopiec był pasażerem volkswagena golfa. Autem kierował jego ojciec (47 l.), który zginął na miejscu. Obaj byli niewinnymi ofiarami fatalnego błędu kierowcy renault, który doprowadził do czołowego zderzenia. Sprawca wypadku także nie przeżył kraksy.

Do wypadku doszło na trasie ekspresowej między Rzeszowem a Sokołowem Małopolskim. 48-letni kierowca renault nie zdążył zjechać z pasa do wyprzedzania, który się skończył. Jego auto skosiło najpierw znak na wysepce między jezdniami, a potem skręciło na przeciwny pas ruchu. Tam doszło do czołowego zderzenia z golfem. Kierowca volkswagena nie miał żadnych szans, aby uniknąć wypadku.

Pomoc na miejsce dotarła niemal błyskawicznie, bo akurat jechał wóz strażacki, który wracał z innej akcji. Na miejscu zginęli obaj kierowcy. Jedynie 11-letni pasażer golfa dawał oznaki życia. Dziecko trafiło do szpitala w Rzeszowie. Jego stan od początku był krytyczny. W niedzielę policja poinformowała, że chłopiec zmarł.