Statystyki są szokujące. Jak twierdzą ratownicy, 9 na 10 rodziców dzieci, które zgubiły się na plaży, było w tamtym momencie wpatrzone w telefony.

Jest to istna plaga, którą bardzo łatwo zaobserwować na polskich plażach. Dorośli nadal zapominają o tym, że czasem wystarczy chwila nieuwagi, aby doszło do prawdziwej tragedii. Wystarczy tylko przeczytać poniższe historie. To ogromne szczęście, że w tych przypadkach nikomu nic się nie stało.

Sytuacja wydarzyła się na plaży w Sopocie. Tam samotna, płacząca 4-latka chodziła wzdłuż brzegu szukając swojej mamy. Krzyczała, ale nikt z rodziny jej nie słyszał. W końcu zareagował któryś z przechodzących turystów. Chwycił dziecko za rękę i zaprowadził do ratowników. Ci szybko zauważyli, że dziewczynka ma na nadgarstku opaskę z numerem telefonu do matki.

Jeden z ratowników złapał za komórkę i wykręcił numer. Nie mógł jednak się dodzwonić, bo numer był zajęty. Skontaktować z mamą dziewczynki udało mu się dopiero po 20 minutach. Gdy kobieta w końcu odebrała, tłumaczyła, że musiała umówić na strzyżenie swoje psy, a córkę zostawiła tylko na moment.

Kolejna tego typu sytuacja wydarzyła się w Darłówku, gdzie tego dnia obowiązywał całkowity zakaz kąpieli. Wskazywała na to czerwona flaga, która nie bez powodu została wywieszona przez ratowników. Wysokie fale i wsteczny prąd mogły zagrażać zdrowiu, a nawet i życiu pływających w morzu ludzi. O ile dorośli powinni być tego świadomi, dzieci niekoniecznie.

W pewnym momencie do wody wszedł 6-latek z dmuchaną Foką. Fale były na tyle mocne, że chłopiec nie mógł wrócić na ląd. Jakby tego było mało, morze wciągało chłopca coraz dalej. Ostatecznie ratownicy wyciągnęli dziecko ze śmiertelnej pułapki. Co z rodzicami? Leżeli spokojnie na kocu kilkanaście metrów dalej, zapatrzeni w telefony.

Niestety, prawie wszystkie tego typu historie sprowadzają się do jednego: rodzice lub opiekunowie najmłodszych byli zbyt zajęci telefonami albo zajmowali się czymś zupełnie innym niż obserwowanie swoich dzieci. Dzieci, których bezpieczeństwo powinno być dla nich priorytetowe.

– „Zazwyczaj tłumaczą, że zostawili dziecko tylko na chwilę, bo mieli pilny telefon, albo że mają podzielną uwagę i wszystko kontrolowali. Gdy odpowiadam, że przecież szukaliśmy ich z dzieckiem pół godziny, są w szoku…

Powtarzamy rodzicom, żeby zostawiali telefony w domu. Albo przynajmniej nie korzystali z nich na plaży, ale pukają się w głowę i jeszcze wyzywają nas, że nie będziemy im czasu organizować. Gdy powiedziałem jednej z mam, której córka się zgubiła, że już trzy takie dziewczynki wyciągałem martwe z wody, chciała mnie uderzyć” – mówi Marek Jurkiewicz, ratownik z wieloletnim doświadczeniem.

Wielu rodziców uważa się za „znawców życia”, a co za tym idzie, ich dzieciom nie może się przecież zdarzyć nic złego. W końcu to przecież oni wiedzą najlepiej, na co mogą pozwolić swoim pociechom i kiedy mogą „na moment spuścić je z oczu”. Rzeczywistość jest jednak często zupełnie inna. Zdarza się, że gdy już sobie to uświadomią, jest za późno.

– „Ludzie, którzy przyjeżdżają nad morze rozum i wyobraźnię chyba zostawiają w domu. Apelujemy do nich, żeby zwracali większą uwagę na dzieci. Ale wtedy rodzice zarzucają nam, że widocznie lubimy się przyglądać dzieciom i dlatego tak za nimi biegamy” – mówi szef ratowników z Darłówka.

Problem zapatrzonych w telefony komórkowe rodziców obserwujemy też w Niemczech. Świadczy o tym apel, który został wystosowany przez Stowarzyszenie Ratowników, właśnie do rodziców.

„Gdy twoje dziecko lub wnuczek jest w wodzie, odłóż swój telefon!”

Uzależnienie od telefonów jest coraz powszechniejsze. Różne aplikacje, portale społecznościowe, gry i inne możliwości, które dają nasze komórki, sprawiają, że poświęcamy im coraz więcej czasu, a to sprawia, że nie uważamy na otoczenie.

O ile czasami można pozwolić sobie na to, nie możemy lekceważyć sytuacji, które są potencjalnie niebezpieczne. Jedną z nich jest z pewnością wylegiwanie się na plaży w obecności najmłodszych. Musimy pamiętać, że od nas zależy ich bezpieczeństwo.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!