4-latek wylał na siebie garnek z wrzątkiem. Śmigłowcem przetransportowano go do szpitala

Wczoraj przed godziną 13:00 doszło do nieszczęśliwego wypadku. 4-letni chłopiec doznał poważnych oparzeń ciała. Konieczne było ściągnięcie śmigłowca LPR i przetransportowanie dziecka do specjalistycznego szpitala.

Chwila nieuwagi

Zdarzenie miało miejsce w Gorzycach na Podkarpaciu (powiat tarnobrzeski). Wystarczyła chwila nieuwagi, która doprowadziła do rozległych oparzeń skóry małego dziecka.Chłopiec był pod opieką dorosłych, ale mimo to, chwycił za garnek, w którym gotował się rosół i niechcący wylał zawartość na siebie.

Konieczny był transport do specjalistycznej placówki

Rodzina wezwała karetkę pogotowania i chłopcem zajęli się ratownicy medyczni z Gorzyc. Jednak jak mówił późniejWiktor Stasiak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu:

Okazało się, że z uwagi na charakter obrażeń niezbędny będzie transport małego pacjenta do szpitala specjalistycznego

Pomagali też strażacy

Na miejscu działały również zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Tarnobrzega oraz Ochotniczej Straży Pożarnej z Gorzyc.

Jak wyjaśnił młodszy brygadier Jacek Widuch, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Tarnobrzegu:

Nasze działania polegały na przygotowaniu oraz zabezpieczeniu miejsca lądowania i startu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który miał podjąć małego chłopca, który uległ oparzeniom. Helikopter lądował na terenie zielonym przy ulicy Działkowców w Gorzycach

Start śmigłowca LPR – "Ratownik 7" z dzisiejszego miejsca zdarzenia.

Opublikowany przez OSP Gorzyce Poniedziałek, 11 lutego 2019

Chłopcem zajmują się teraz lekarze z Centrum Leczenia Oparzeń

Poparzonego 4-latka przetransportowano śmigłowcem do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Szpitalu Powiatowym w Łęcznej (woj. lubelskie).

O sprawie jeszcze nie została poinformowana tarnobrzeska policja. Nie są również znane dokładne okoliczności tego wypadku