Miles Kiersten w wieku 22 lat podjęła pracę jako niania trójki dzieci. Rodzice zatrudniając ją mieli nadzieję, że wszystko będzie w porządku, ale nie spodziewali się czegoś takiego!

Był to wyjątkowo trudny okres dla całej rodziny. U najmłodszej córki zdiagnozowano wtedy ciężką chorobę wątroby. Jedyną możliwością leczenia był przeszczep. Bez niego dziecko wkrótce by umarło. Mimo poszukiwań nie udało się znaleźć żadnego dawcy.

Lekarze przekazali rodzinie informację, że mała Talia może nie dożyć swoich drugich urodzin.

Kiedy dowiedziała się o tym Kiersten bardzo się zmartwiła. Pracowała u tej rodziny 3 tygodnie i przywiązała się zarówno do dzieci, jak i rodziców. Chciała im pomóc.

Zdecydowała się więc na bardzo odważny krok. Poprosiła o zrobienie badań, które wykazałyby czy może stać się dawcą dla Talii. Okazało się, że będzie idealna!

Kiedy poinformowała o tym rodziców, ci byli wniebowzięci, ale chcieli by dziewczyna zdała sobie sprawę z powagi sytuacji.


– „Oddanie części wątroby to nie to samo, co oddawanie krwi” – podkreślali.

Nim podjęła ostateczną decyzję Kiersten została poinformowana o wszelkich konsekwencjach zdrowotnych związanych z zabiegiem. Podtrzymywała jednak swoją decyzję o tym, aby pomóc dziecku.

Operacja trwała 14 godzin. Od Kiersten pobrano część wątroby i wszczepiono ją Talii. Wszystko skończyło się dobrze i nie doszło do komplikacji. Po tygodniu spędzonym w szpitalu dziewczynka i jej opiekunka mogły wrócić do domu.

– „Z mojej strony to była tylko mała ofiara, a pomogła uratować życie” – komentuje dawczyni.

Jej niezwykła chęć pomocy i odwaga uratowały życie malutkiej Talii. Teraz kobieta chce na swoim przykładzie zachęcić innych do pomagania tym, którzy tego potrzebują.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!