Lekarz i pielęgniarka ze szpitala w Kozienicach (woj. mazowieckie) usłyszeli właśnie wyrok w sprawie sprzed pięciu lat. Na oddział trafiła wtedy 22-letnia dziewczyna z licznymi obrażeniami wewnętrznymi, ofiara wypadku samochodowego. Choć jej stan po operacji pogarszał się, pracownicy szpitala nie wykonali koniecznych badań. 22-latka zmarła.

W lipcu 2012 roku 22-letnia dziewczyna trafiła do szpitala w Kozienicach z urazem brzucha. Była ofiarą wypadku samochodowego i konieczna była natychmiastowa operacja. Lekarze usunęli jej śledzionę i przewieźli 22-latkę na oddział chirurgii ogólnej. Tam pielęgniarka Marianna G. miała jej co godzinę mierzyć ciśnienie, tętno a także ilość oddanego moczu.

Choć operacja była udana, dziewczyna po krótkim czasie zaczęła się uskarżać na bóle brzucha, drętwienie kończyn i zaburzenia widzenia. – Byliśmy z nią wtedy na oddziale, zgłaszaliśmy, że potrzebuje pomocy, że coś jest nie tak. Żeby lekarz jej w końcu pomógł. Mówił, że histeryzuję… – wspomina mama dziewczyny.

Około godziny trzeciej w nocy 22-latka straciła przytomność. Wkrótce ustała też akcja serca. Lekarze ją reanimowali oraz poddali powtórnej operacji. Okazało się, że doszło do krwotoku wewnętrznego. Wkrótce potem dziewczyna zmarła.

– To było mądre dziecko, piękna, mądra dziewczyna. Uczyła się, oddawała krew, pomagała ludziom, a sama tej pomocy nie otrzymała – mówi wzruszona mama 22-latki.

Sprawą zajęła się prokuratura. Lekarz Stanisław G. oraz pielęgniarka Marianna G. usłyszeli zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, dodatkowo pielęgniarkę oskarżono o fałszowanie dokumentacji medycznej. Po blisko pięciu latach od tragedii w sądzie w Lublinie wreszcie zapadł wyrok w tej sprawie Sąd uznał, że Marianna G. i Stanisław G. są winni zarzucanych im czynów.

– Stanisław G. nie sprawował właściwego nadzoru nad wykonywaniem przez pielęgniarkę zleconych badań ciśnienia tętniczego, tętna oraz ilości oddanego moczu oraz nie zlecił i nie nadzorował wykonania dodatkowych badań ciśnienia tętniczego oraz nie przeprowadził badania fizykalnego, mimo poinformowania go przez matkę dziewczyny o zgłaszanych przez pacjentkę dolegliwościach – argumentowano podczas ostatniej rozprawy.

Lekarz otrzymał dwuletni zakaz wykonywania zawodu i został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Pielęgniarka Marianna G. została natomiast skazana na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i otrzymała roczny zakaz wykonywania zawodu. Wyrok jest prawomocny.

– Dla mnie to nie wyrok jest najważniejszy; chciałabym żeby moje dziecko żyło. Moje dziecko mogło żyć, a wyrok tylko mnie utwierdza w tym przekonaniu. Cała ta sprawa była jedną wielką paranoją, to powinno się skończyć w ciągu pół roku, a nie pięciu lat. Walczyłam o to, aby pokazać światu jak niektórzy lekarze pracują, jak ignorują potrzeby pacjentów. Od pięciu lat codziennie jestem na cmentarzu, wspominam moją córeczkę. Mam wsparcie rodziny, ale nie potrafię dojść do siebie – mówi mama zmarłej 22-latki.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz