Brytyjska opinia publiczna żyje wyrokiem sądu apelacyjnego, który utrzymał w mocy decyzję o odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie małego Alfiego Evansa. Niespełna 2-letni chłopczyk znajduje się w stanie „wpół wegetatywnym”, gdyż uszkodzone jest 70 procent jego mózgu. Rodzice nie zgadzają się z decyzją sądu i w kolejnych instancjach walczą o prawo do podtrzymywania syna przy życiu.

Alfie Evans ma zaledwie 21 miesięcy i niestety wszystko wskazuje na to, że nie dożyje swoich drugich urodzin. Chłopczyk od 2016 roku przebywa w szpitalu w Liverpoolu, gdzie jest podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Choć lekarze określają jego stan jako „wpół wegetatywny”, a chłopiec ma uszkodzone 70 procent mózgu, to rodzice nie dają za wygraną i walczą o prawo dalszego utrzymania go przy życiu.

1 stycznia sąd uznał, że dalsza walka jest bezcelowa i podjął decyzję o odłączeniu dziecka od aparatury. Rodzice nie zamierzają się z tym pogodzić i nie tylko podjęli dalszą walkę na drodze sądowej, ale także kontynuują swoją batalię w internecie, gdzie wspiera ich rzesza fanów nazywanych „armią Alfiego”.

Tom i Kate Evans za pośrednictwem internetu chcą udowodnić, że chłopczyk reaguje na bodźce zewnętrzne. Raz informowali nawet o cudzie, gdyż Alfie miał poruszyć palcami. Medycy wyjaśnili jednak, że ów rzeczony cud ma swoją medyczną nazwę: drgawki.

Sąd kolejnej instancji podtrzymał wcześniejszą decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury. Rodzice mimo to zapowiadają, że i tym razem nie odpuszczą. Wciąż wierzą, że ich synkowi może pomóc eksperymentalna kuracja we Włoszech. Sąd i lekarze są zdania, że będzie to tylko kontynuacja męczenia dziecka.

 

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!