Abbey Myles Ahern i jej mąż Robert zdecydowali się na świadome przeżycie tragedii po to, by pomóc innym. Małżeństwo było z powodu swojej decyzji mocno krytykowane, nawet przez najbliższą rodzinę.

Siostry Abbey uważały, że to, na co się decyduje, jest szaleństwem i zdecydowanie jej to odradzały.

Para była już rodzicami dwóch pięknych dziewczynek, kiedy dowiedziała się, że będzie im dane po raz trzeci uczestniczyć w cudzie narodzin. W dodatku kolejne maleństwo też było dziewczynką. Robert wykonuje typowo męski zawód – jest pilotem, dlatego żartował, że dla równowagi w domu otaczają go same kobiety.

Nastrój radosnego oczekiwanie zmienił się diametralnie, gdy w 19. tygodniu ciąży Abbey dowiedziała się czegoś, co jest największym koszmarem każdej matki. Małżeństwo stanęło wobec najtrudniejszej decyzji w życiu.

Lekarz przekazał parze, że ich nienarodzone dziecko ma bardzo rzadką wadę wrodzoną – cierpi na bezmózgowie. Stan ten oznacza, że u maleństwa nie wykształciły się struktury mózgoczaszki. Taka sytuacja ma miejsce raz na 1000 ciąż, a dziecko zwykle umiera przed rozwiązaniem. Lekarze sugerowali przeprowadzenie aborcji, ponieważ nie było możliwości, aby dziecko przeżyło. Rodzice zadecydowali jednak inaczej i mieli ku temu ważny powód.

Maluszek urodził się w 33. tygodniu ciąży. Rodzice nadali dziewczynce imię Annie, udało jej się przeżyć 14 godzin. Cała rodzina była przy Annie, gdy usłyszeli jedyny dźwięk, jaki z siebie wydała – cichutkie westchnienie… Chwilę po tym umarła…

Rodzice już wcześniej zgodzili się na przekazanie organów dziecka innym potrzebującym niemowlętom. Nie domyślicie się, jak wyjaśnili swoją decyzję, a właśnie z tego powodu zostali skrytykowani.

Abbie i Robert stwierdzili, że „wierzyli, że był jakiś sens w przyjściu ich córki na świat, nawet jeśli nie miała szansy żyć”. Zależało im na tym, aby organy Annie uratowały życie innych dzieci. W rezultacie udało się pobrać od niej część narządów, choć nie wszystkie. Annie pomoże też badaczom próbującym wyjaśnić zagadkę jej choroby, dzięki czemu być może w przyszłości uda się jej zapobiec.

Abbie mówi otwarcie, że świadomość, że nosi dziecko, które nie ma szans na przeżycie, jest niewyobrażalnie trudnym doświadczeniem, jednak jest zadowolona, że podjęła tę decyzję. W ten sposób śmierć Annie nie poszła na marne – pomogła innym dzieciom i ich rodzicom.

Małżeństwo zdecydowało się na kolejne dziecko – ich najmłodsza córeczka urodziła się 3 lata temu i jest zupełnie zdrowa.

 

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz