Jim Zetz sądził, że ma życie z bajki, kiedy na jego drodze stanęła przepiękna Grace. Była to kobieta jego marzeń. Wszystko szło po ich myśli. Doczekali się dzieci i byli naprawdę szczęśliwi.

Myśleli, że ich piękne życie będzie trwać wiecznie i nic tego nie zmieni.

Jim doczekał się nawet wnuków. Był bardzo dumnym dziadkiem. Dzieci był dla niego całym światem.

Mimo iż Jim był już po pięćdziesiątce, został tatą. Oto jego najmłodsza córka Josie. Do 10. roku życia dziewczynka wiodła szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo. Była prawdziwym oczkiem w głowie swojego ojca. Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło.

W trakcie rutynowego badania, wykryto u Jima raka trzustki w ostatnim stadium. Prognozy nie były optymistyczne. Lekarze dawali mu pół roku życia.

Szczególnie bolesne było to dla 10-letniej Josie. Nie mogła sobie wyobrazić życia bez ukochanego ojca. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej uświadamiała sobie to, że zabraknie wspólnych wrażeń i doświadczeń z tatą.

W dniu 11. urodzin, rodzice wpadli na wzruszający pomysł. Jako iż życie Jima miało się ku końcowi i nigdy nie będzie mieć okazji odprowadzić córki do ołtarza, 62-latek wziął symboliczny ślub z córką. Wszystko to dlatego, aby dziewczynka pamiętała jak ważny w jej życiu był tata i że będzie z nią na zawsze.

Dla całej rodziny było to wzruszające i bolesne przeżycie.

Był również ksiądz, który zakończył ceremonię słowami: „Ogłaszam Was ojcem i córką”, po czym wręczył im pierścionki. Jim uścisnął córkę i płakał wraz z nią.

Cztery miesiące później Josie musiała pożegnać ojca. Zmarł 11 lipca 2014 roku. Choroba nie wybiera. Może dotknąć każdego, w każdym momencie. Dlatego warto pójść teraz do swoich bliskich, objąć ich i powiedzieć jak bardzo ich kochamy.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz